Szczęśliwe zakończenie: Śląsk - Piast 2:0 (1:0)
Inauguracja sztucznego oświetlenia na stadionie przy ul. Oporowskiej wypadła imponująco. Do fantastycznej atmosfery na trybunach dostroili się piłkarze, którzy zwycięstwem zakończyli rundę jesienną rozgrywek. Dzięki trzem punktom wrocławianie opuścili strefę spadkową i zimę spędzą na 11 pozycji. Po końcowym gwizdku futboliści WKS-u w radosnych nastrojach schodzili do szatni, jednak dla kilku z nich mógł to być ostatni mecz w barwach Śląska, bowiem trener Jan Żurek zapowiada zmiany kadrowe. Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego Marka Ryżka na stadionie odbyła się zapierająca dech w piersiach prezentacja. Zgasły jupitery, na trybunach zostały odpalone race i ognie wrocławskie, a poszczególnych zawodników wywoływanych przez spikera witał gromki okrzyk: „Śląsk” oraz buchające ogniste płomienie. Na trybunach zasiadło ponad 6000 widzów, na loży honorowej można było dostrzec wiele znanych twarzy (m.in. do niedawna koszykarza Macieja Zielińskiego, a także Taduesza Pawłowskiego, który przymierzany był do roli szkoleniowca Śląska).
Otoczka spotkania zdekoncentrowała piłkarzy Piasta, którzy już w 10 minucie dali sobie strzelić gola. Z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Robert Szczot, Kozik nie mógł dobrze interweniować, sprytnie przyblokowany przez Roberta Rosińskiego, a Radek Sourek z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki. Po chwili Czech utonął w objęciach kolegów, którzy gratulowali mu pierwszego gola w barwach Śląska. Po objęciu prowadzenia wrocławianie oddali rywalom inicjatywę. Piłkarze Piasta dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak mieli problemy z przedarciem się przez wrocławską defensywę. A gdy udało im się skonstruować groźną akcję, to na posterunku był Radosław Janukiewicz. Bramkarz WKS-u, który być może opuści podczas przerwy zimowej klub, popisał się m.in. kapitalną interwencją po strzale z dystansu Podgórskiego.
Po przerwie wrocławianie zagrali bardziej ofensywnie. W 61 minucie z 8 metrów skiksował Rosiński, a chwilę później szarżującego Tomasza Rudolfa ostro zaatakował Kędziora. Pierwszoligowy arbiter uznał jednak, że wrocławianin nie był faulowany. W 73 minucie kolejna wyśmienita interwencja Janukiewicza uratowała wrocławian przed stratą gola. Andrzej Ignasiak tak niefortunnie wybijał piłkę, że trafił w Dariusza Sztylkę, a futbolówka spadła wprost pod nogi Solnicy. Na szczęście dla Śląska intencje zaskoczonego takim obrotem sprawy gliwiczanina wyczuł wrocławski golkiper i zdołał sparować piłkę. Mecz rozstrzygnął się w 87 minucie. Grzegorz Wan prostopadle podał do Tomasza Szewczuka, a szarżującego napastnika nieprzepisowo zaatakował Kędziora i arbiter tym razem bez wahania wskazał na „jedenastkę:”. Sebastian Dudek strzelił precyzyjnie i choć Kozik wyczuł jego intencje, zdołał tylko musnąć piłkę zanim ta wpadła do siatki. Bramka była zasłużoną nagrodą dla najlepszego w tej rundzie strzelca WKS-u, który nie wyleczył do końca kontuzji i wystąpił w tym meczu na środkach przeciwbólowych. W doliczonym czasie gry goście mieli szanse na zdobycie honorowej bramki, ale Kukulski nie znalazł sposobu na pokonanie dobrze dysponowanego Janukiewicza.
Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 2:0 (1:0)
Bramki: Sourek 10’, Dudek 87’ k.
Śląsk: Janukiewicz – Wołczek, Ignasiak, Sourek, Rudolf – Szczot (70’ Kowal), Sztylka, Dudek, Rosiński (84’ Wan) – Ilków-Gołąb (69’ Chrobot), Szewczuk.
Piast: Kozik – Kędziora, Banaś, Widuch, Zadylak (84 Janczarek) – Kaszowski, Kompała, Krzycki (68 Żyrkowski), Kukulski – Podgórski, Wesecki (58 Solnica).
Żółte kartki: Ignasiak, Szczot, Dudek – Kukulski, Podgórski, Kędziora.
Sędzia: Marek Ryżek (Poznań).
Widzów: 6500.
źródło: własne
