Diabeł zamieszał w kotle! Lech 1:3 Śląsk!

09.08.2019 (22:25) | Dominik Szpik | fot. Mateusz Porzucek | skomentuj (20)
Po meczu pełnym emocji Śląsk wygrał na wyjeździe z Lechem Poznań 3:1 (3:1). Dwie bramki zdobył Łukasz Broź (pseudonim „Diabeł”), jedno trafienie z rzutu karnego dołożył Robert Pich. Dzięki zdobytym trzem punktom wrocławianie ponownie, przed pozostałymi meczami tej kolejki, znajdują się na szczycie tabeli!


 

Jedna roszada w składzie Śląska i jedna zmiana w składzie Lecha w porównaniu z poprzednimi meczami obu drużyn. Delikatna kosmetyka przed hitowym starciem 4. kolejki Ekstraklasy wystarczyła obu trenerom, żeby stworzyć fenomenalne widowisko. Śląsk po świetnej grze i bohaterskim występie Brozia pewnie wygrał w Poznaniu 3:1, awansując tymczasowo na pozycję lidera.
Pierwsza groźna akcja autorstwa gospodarzy miała miejsce już w drugiej minucie, kiedy to Jóźwiak indywidualnie wszedł w pole karne Puntockyego i próbował zaskoczyć bramkarza Śląska, uderzając po długim słupku. Na szczęście piłka minęła bramkę i akcja zakończyła się rzutem rożnym dla Lecha. Mimo dobrego rozpoczęcia gospodarzy, pierwsi na prowadzenie wyszli wrocławianie. Po złym rozegraniu Lechitów piłkę przejął Przemysław Płacheta. Nie zastanawiając się ani sekundy nawinął Thomasa Rogne i uderzył lewą nogą na bramkę gospodarzy, lecz obrońca zatrzymał piłkę ręką. Sędzia Szymon Marciniak bez korzystania z VAR-u podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Robert Pich.

Piłkarze trenera Dariusza Żurawia wydawali się wstrząśnięci takim obrotem spraw i szybko zabrali się za odrabianie strat. Swoje okazje miał Darko Jevtić, przy pierwszej sytuacji jego strzał zablokował wślizgiem Wojciech Golla, lecz w drugiej nie mieliśmy już tyle szczęścia. Kapitan Kolejorza odebrał piłkę w środkowej strefie boiska, zabrał się z nią w pole karne Śląska i pokonał Putnockiego, uderzając po długim rogu. Obie drużyny atakowały na zmianę, nie wystrzegając się błędów w obronie. W końcu do piłki dopadł Broź po dośrodkowaniu Stigleca i huknął nie do obrony na bramkę van der Harta.

Broź zgłosił mocną kandydaturę do gola kolejki już w pierwszym meczu. Diabeł był dzisiaj nie do zatrzymania i 10 minut później podwyższył swój dorobek bramkowy. Mączyński dośrodkował z rzutu wolnego, a prawy obrońca WKS-u przelobował bramkarza gospodarzy, który po tym meczu chyba będzie miał koszmary z Broziem w roli głównej. Lech starał się odpowiedzieć na ciosy zadawane przez Śląsk, ale obrońcy gości skutecznie pracowali w destrukcji, przez co nie udawało im się stworzyć klarownych sytuacji. Groźną akcję stworzył w końcu Tiba, który po rzucie rożnym dostał piłkę, ograł Płachetę i mocno uderzył prosto w środek bramki Putnockiego. Bramkarz Śląska nie dał się zaskoczyć dawnemu koledze z drużyny, czego nie można powiedzieć o młodym skrzydłowym, któremu przypomniała się pewnie sytuacja z meczu z Piastem, kiedy został ograny przez Rymaniaka. W ofensywie dobrze spisywali się nasi skrzydłowi do pary ze swoimi partnerami na bokach obrony, co sprawiało duże problemy Lechitom. Mimo tego, że podopieczni trenera Lavicki byli raczej nastawieni na grę z kontry, potrafili stworzyć większe zagrożenie w ofensywie niż gospodarze.

Początek drugiej połowy wyglądał niewiele inaczej jak końcówka pierwszej. Śląsk nadal starał się bronić korzystnego rezultatu, raz po raz próbując postraszyć z kontry, a Lechici mozolnie konstruowali akcje w ataku pozycyjnym, co zwykle kończyło się przerywaniem gry przez wrocławian.

Z biegiem czasu gra się nieco uspokoiła i nie oglądaliśmy już tylu emocjonujących akcji. Duża to zasługa dobrej organizacji gry w obronie WKS-u oraz fenomenalnej dyspozycji Putnockiego. W sytuacji, gdy dośrodkowanie jednego z zawodników Lecha zamieniło się w strzał, tylko dobre ustawienie bramkarza Śląska uratowało nas od straty gola. Najsłabszym ogniwem w zespole Śląska w drugiej połowie był Erik Exposito. Brakowało w nim tej zadziorności i woli walki, która była widoczna u jego kolegów. Dlatego trener Lavicka wolał w końcówce postawić na Mateusza Cholewiaka, który zastąpił Hiszpana w 70. minucie. Chwilę później groźny strzał pod poprzeczkę oddał Tiba, ale nasz bramkarz był dzisiaj nie do zatrzymania i nie dał się pokonać.

W 80. minucie niestety nasz najlepszy zawodnik musiał opuścić boisko. Broź z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego został zniesiony z boiska na noszach i zastąpił go Kamil Dankowski. Śląsk nie powiedział jednak w tym meczu ostatniego słowa. W ostatnich dziesięciu minutach meczu dobre, mocne uderzenia oddali Pich, Musonda i Płacheta. Zabrakło jednak trochę lepszej celności. Postraszyli też w końcówce gospodarze, kiedy po zagraniu Tiby piłkę pięć metrów przed bramką dostał Gytkjaer. Napastnik Lecha obrócił się z obrońcą na plecach, oddał strzał, lecz znowu fenomenalną paradę obronną wykonał bramkarz Śląska. Jeśli coś takiego nie wpadło do bramki, to już nic nie mogło nam zagrozić. Niestety w ostatniej minucie drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną otrzymał Krzysztof Mączyński. Była to jego czwarta żółta kartka w tym sezonie, co oznacza, że zabraknie naszego kapitana w kolejnym meczu.

Na pewno w tych drugich 45 minutach mecz nie porywał tak jak wcześniej, ale należy chwalić Śląsk za to spotkanie. Mądra gra w obronie i odważna ofensywa - to cechowało dzisiaj zielono-biało-czerwonych i dało trzy punkty. Jesteśmy również świadkami 9. ligowego meczu z rzędu bez porażki w wykonaniu wrocławian. Ten weekend nie mógł rozpocząć się lepiej – Śląsk ponownie zasiada na fotelu lidera i zagrozić mu może tylko Pogoń Szczecin.

Lech Poznań 1:3 (1:3) Śląsk Wrocław
Jevtić 14 - Pich 6 (k), Broź 16, 26

Lech Poznań: van der Hart - Gumny, Rogne, Crnomarković, Kostevych (Makuszewski 71) - Amaral (Puchacz 56), Muhar (Tomczyk 80), Tiba, Jevitć, Joźwiak - Gytkjaer

Śląsk Wrocław: Putnocky – Broź (Dankowski 84), Golla, Celeban, Stiglec - Mączyński, Łabojko - Musonda, Pich, Płacheta (Łyszczarz 90) - Exposito (Cholewiak 71)

żółte kartki: Rogne, Jevtić, Pedro Tiba, Gumny - Golla, Mączyński.
czerwona kartka: Krzysztof Mączyński (90. minuta, Śląsk, za drugą żółtą)
Sędziował: Szymon Marciniak
Widzów: 32 307

KOMENTARZE
tęcza warszawa(2019-08-10 08:29:29)
Drużyna turbo kozaków rozegrała ten mecz jakby ktoś kręcił film z napisanym scenariuszem. Reżyser pan Lavicka, wg. mnie zmienił sie w pana Lavinę. To czego dokonał pan w tym klubie jest niewiarygodne. Wszyscy jak jeden, zasługują na pochwały. Twierdza Wrocław powinna pękać, ale w szwach, od natłoku kibiców.. Dziękujemy Śląsku! :)
~Irpol(2019-08-10 00:31:00)
Wszystkie formacje zagrały super,oby tak do końca...
~Jack(2019-08-09 23:54:53)
Jakoś nie widzę od początku sezonu gościa o nicku "piotrek-1" i widzisz te twoje pseudo analizy wzięły w łeb. Pisałeś, pisałeś te swoje wypociny zamiast dać ludziom, najpierw się przygotować do sezonu potem zgrać dobrze a na końcu "spijać śmietankę" a nam prawdziwym kibicom dać już tyle radości, choć myślę że jeszcze wiele z tego przed nami.
Chłopie odezwij się bo się martwimy co z tobą...
~Luka(2019-08-09 23:32:18)
Brawo Śląsk!!
Brawo brawo!!!
Ale dobrze ale szybko ale mądrze.
Miazga, coś pięknego.
Hej Śląsk
~Alex DeLarge(2019-08-09 23:19:54)
Ostatnio wszyscy tak narzekali na Brozia, a tu proszę - najlepszy mecz tego piłkarza w Śląsku i najlepszy strzelec drużyny jak do tej pory :)
Ale brawa należą się całej drużynie - za walkę, asekurację, konsekwentną grę i akcje bramkowe! Oby tak dalej! Hej Śląsk!!! :)
~Bek(2019-08-09 23:09:29)
Co tu się od.ebało! Nie wierzę!
~Wrocek(2019-08-09 23:06:21)
Mógł Piast zdobyć mistrzostwo to dlaczego nie może tego zrobić Śląsk, wiem to dopiero 4 kolejka ale marzenia się spełniają. Dzisiaj wszyscy zagrali na wysokim poziomie ale najlepsi z najlepszych to Putnocky, Broź i Płacheta. Trener Lavicka to najlepsze co mogło nas spotkać. Z tym trenerem możemy zajść dalego. Gratuluję całemu zespołowi i mam prośbę graj ie tak dalej.
~Hshsyye(2019-08-09 22:54:18)
A gdzie są teraz wszyscy FANI Brozia?
Przecież z się nie nadaje A dzieki niemu mamy 6 pkt. Więcej :p
~TecSpec(2019-08-09 22:47:21)
Pan Musonda szybciej listy by roznosił.
~jzw(2019-08-09 22:45:26)
--żaden diabello-- To cały WKS zagrał super...TO Łukasz Broź m.in. zagrał mecz życia w Poznaniu . Prawy obrońca WKS!!!. Jest ciekawostka: gdy schodzi kontuzjowany Łukasz z boiska to jego zmiennik Kamil Dankowski , też prawy obrońca ratuje nas przed utratą bramki ! Ten mecz zostanie zapamiętany. hej Śląsk !
~Kulczan(2019-08-09 22:40:18)
Pan trener Lavicka
Crolug(2019-08-09 22:40:06)
Oczywiście - jest jeszcze sporo do poprawy, co zresztą przyznają sami gracze i sztab szkoleniowy - ale jak patrzyłem dzisiaj, jak cała drużyna się przesuwa w obronie, jak zawodnicy nawzajem siebie asekurują, w jakiej formie jest nasz bramkarz - porównania z drużyną Lenczyka w tym zakresie pojawiały się samoczynnie w mojej głowie. Oby tak dalej!
~TecSpec(2019-08-09 22:38:53)
Boże!!! Chwilo trwaj!!!
~Xyz(2019-08-09 22:37:34)
Śląsku kocham Cię!!!
~Gabik(2019-08-09 22:37:08)
Wiwat Pan Lavicka!
~Paweł(2019-08-09 22:36:52)
Kurde, w końcu mecze Śląska ogląda się z przyjemnością.. Widać pomysł, widać że są przygotowani fizycznie i taktycznie.
A tylu biadoliło że Robak odszedł.. Wg mnie to on stanowił problem Śląska bo zmuszał drużynę do gry w ustawieniu na niego jako jedynego de facto napadziora.
~piksle(2019-08-09 22:36:51)
Lavicka
~corben dallas(2019-08-09 22:36:40)
Bardzo dziękuję. Ostatnio tak się czułem nie wtedy, kiedy zdobyliśmy mistrzostwo. Ostatnio jak po 2 sezonach znów wróciliśmy do 1 ligi. Dla niezorientowanych i Tęczowej Panny to była kiedyś raka Ekstraklasa.
~KamIll(2019-08-09 22:33:26)
Pan Lavicka!
zbychu (2019-08-09 22:31:36)
Lavicka!
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane