InStat prawdę ci powie? Odc. 11

07.10.2019 (08:01) | Szymon Janiec | fot. Mateusz Porzucek | skomentuj (4)
Śląsk od kilku ładnych tygodni czeka na zwycięstwo w lidze. Mecz z Jagiellonią rozpalił oczekiwania kibiców, ale remisowy wynik sprawił, że wszyscy czujemy sporo niedosytu. Zapraszamy na podsumowanie tego spotkania z nieco innej, statystycznej strony.


 

Mocny debiut

Diego Żivulić zdążył już co prawda zagrać dla Śląska w tym sezonie. W meczach z Górnikiem i Koroną pojawiał się na kilka ostatnich minut, a spotkanie z Widzewem rozegrał od deski do deski. Tym razem zaliczył jednak swój pełny debiut w ekstraklasie. I wypadł w nim przynajmniej obiecująco.

Dobre ustawianie się, zbieranie wielu drugich piłek, siła fizyczna i dobry przerzut. To cechy charakterystyczne Żivulicia, które mogliśmy zaobserwować w spotkaniu z Jagą. Choć z tym ostatnim miał czasami problem, nie bał się wziąć ciężaru rozegrania piłki na siebie. W tym elemencie gry mógł podobać się dużo bardziej niż Łabojko, który grał asekuracyjnie i zdawał się w ogóle nie patrzeć, czy może w danej chwili pchnąć akcję do przodu.

Chorwat w statystykach wypadł nieźle. 84% celnych podań, do tego to ciasteczko przy golu Picha. 73% wygranych pojedynków (najwięcej) i dwa odbiory. To zawodnik posiadający zupełnie inną charakterystykę niż wspomniany Łabojko, ale trzeba się zastanowić, który z nich daje więcej na pozycji nr 6.

Zabrakło siły

Para stoperów Golla-Puerto od początku swojej wspólnej gry dla Śląska wyglądała bardzo solidnie. Świetnie poradziła sobie z Flavio Paixao i do kieszeni schowała Igora Angulo. Problem pojawił się w meczu z Jagiellonią, kiedy naprzeciw stanął młody i ambitny Patryk Klimala.

Urodzony w Dzierżoniowie napastnik do tej pory błysnął jedynie na wypożyczeniu w pierwszoligowych Wigrach, ale było to już dwa sezony temu. W poprzednich rozgrywkach grał bardzo słabo, stając się pośmiewiskiem nawet dla kibiców swojego własnego klubu. Trener Mamrot konsekwentnie jednak na niego stawiał, a na metamorfozę nie trzeba było długo czekać. Klimala stał się napadziorem z krwi i kości – szybki, silny, zadziorny i z niezłym wykończeniem. Tego ostatniego nie miał co prawda szansy pokazać w meczu ze Śląskiem, ale w każdym innym elemencie gry był sporym utrapieniem dla stoperów WKS-u.

W pierwszej połowie młody snajper z Białegostoku mógł przeżyć lekki szok. Zwłaszcza Puerto był wobec niego bardzo agresywny, szybko i mocno doskakując przy pojedynkach powietrznych. Klimala przegrywał zdecydowaną większość z nich. Być może usłyszał w szatni kilka słów od trenera, a może sam zorientował się, co robi źle. Na drugą połowę wyszedł z zupełnie innym nastawieniem. To on miał rozbijać obrońców wokół siebie, a nie na odwrót. Puerto nie był w stanie go zatrzymać. Golla, tak świetnie grający w ostatnich spotkaniach, dał się wręcz ośmieszyć Klimali przy akcji bramkowej, a także kilka minut później, kiedy żenującą postawę obu stoperów dobrą interwencją naprawił Putnocky. Obrońcom Śląska brakowało w tych pojedynkach siły. Tej fizycznej.

Za dwa tygodnie nie zobaczymy Golli w Bełchatowie. Żółta kartka, którą zobaczył w piątek, była jego czwartą w sezonie. To oznacza, że u boku Puerto po raz pierwszy zagra ktoś z pary Celeban-Pawelec. Dobrze, że Raków nie ma Klimali...

Wystarczy podnieść głowę

Stracona bramka to wina nie tylko Golli, który przegrał bezpośredni pojedynek, ale również prawej strony Śląska. Trochę winy wziął na siebie po meczu Przemysław Płacheta, który powiedział, że zabrakło komunikacji między nim, a Łukaszem Broziem – a co za tym idzie, również decyzji, który z nich ma wrócić i asekurować wolny sektor boiska. W efekcie Camara otrzymał piłkę będąc zupełnie niekrytym i ułatwiło mu to zadanie. My nie mamy wątpliwości, że w tym miejscu powinien znajdować się właśnie Broź.

Od momentu swojego przyjścia do Wrocławia były obrońca Legii wzbudza mieszane uczucia. Jednego dnia jest krytykowany na wszystkie możliwe sposoby, aby za tydzień być noszonym na rękach po zdobyciu dwóch ślicznych goli. Nie ulega wątpliwości, że zawodnik ten ma swoje ograniczenia i wady, których, swoją drogą, ciężko będzie mu się już pozbyć w tym wieku. Ja osobiście wciąż jednak uważam, że jest to być może najważniejszy piłkarz w układance trenera Lavicki. I nie chodzi wcale o świetną formę, jaką imponował (imponuje?) na początku sezonu. Ani o jego bramki czy asysty. To po prostu jeden z niewielu pozostałych przedstawicieli wymierającego gatunku - piłkarza myślącego.

Lata doświadczeń na najwyższym szczeblu nauczyły Brozia tego, czego muszą się jeszcze nauczyć Płacheta i Musonda. Nieważne, jak szybko biegasz, jak dobrze dryblujesz, czy ilu zawodników potrafisz minąć w akcji ofensywnej. Zawsze znajdzie się taki, który cię zatrzyma, jeśli będziesz próbował robić to bez końca. Zamiast wbijać wzrok w piłkę, wystarczy podnieść głowę. Tylko tyle. I aż tyle. W końcu, jak mawiał Johan Cruyff, granie w piłkę jest bardzo proste, ale grać prostą piłkę to najtrudniejsza rzecz na świecie.

Najlepszy Stiglec

Kiedy na koniec wakacji pytaliśmy o najlepszy letni transfer Śląska, większość odpowiadających bez wahania wskazywała na Płachetę. Młody polski skrzydłowy miał zrobić furorę w ekstraklasie i choć radzi sobie nieźle, to chyba wymagaliśmy od niego więcej. Mało kto zwracał uwagę na Dino Stigleca. Ot, lewy obrońca jakich wielu. Przecież to niemożliwe, żeby właśnie lewy obrońca miał świadczyć o sile zespołu, prawda? Nieprawda.

Mi osobiście Stiglec bardzo spodobał się już w swoim absolutnym debiucie. I nie mam tutaj na myśli meczu z Wisłą, a sparing z MFK Rużomberok, na długo przed rozpoczęciem sezonu. I choć rywal nie był z najwyższej półki, Chorwat imponował siłą, szybkością, dobrym ustawieniem, inteligencją, spokojem... Miał wszystko. Co więcej, potrafił to przenieść również na realia ekstraklasy.

Co ciekawe, Stiglec statystycznie wypadł bardzo przeciętnie. To kolejny dowód na to, jak bardzo niewiele mówią o meczu suche statystyki InStatu. Dwa strzały (żaden z nich nie był celny), zaledwie pięć wygranych pojedynków (najmniej, oprócz Płachety), dwa udane odbiory oraz 87% skuteczności podań. Warto jednak przeanalizować mecz szerzej, żeby przekonać się, że przyznana mu ocena – najwyższa w drużynie Śląska – nie była bezzasadna.

Czy pamiętamy akcję Dino w pierwszej połowie, kiedy ruszył na przebój, ścinając akcję do środka? To właśnie ją zakończył dwoma strzałami. Pierwszy z nich został zablokowany, a do odbijającej się bezpańsko piłki lewy obrońca dopadł po raz drugi. Huknął wtedy jak z armaty i gdyby tylko piłka zmierzała w światło bramki, mógłby się cieszyć ze swojej trzeciej bramki w sezonie. Dalej - wygrał pięć pojedynków, ale podjął zaledwie osiem prób. To wynika z faktu, że Śląsk częściej atakował prawym skrzydłem, a Jagiellonia kontratakowała lewym. Piłka po stronie Stigleca przebywała raczej rzadko. 63%wygranych pojedynków to trzeci wynik w drużynie – tylko Żivulić i Golla (64%) mieli więcej. Podobnie wygląda statystyka podań. Z 87%-ową celnością Stiglec ustępuje tylko Michałowi Chrapkowi (92%), a do tego dołożył jeszcze fantastyczną wrzutkę, która powinna zakończyć się golem Chrapka.

Najlepszy w tym meczu? Bezapelacyjnie. Najlepszy w całym sezonie? Na werdykt zaczekajmy do końca rozgrywek. Dino Stiglec konsekwentnie udowadnia jednak, że polska ekstraklasa może być dla niego za nisko zawieszoną poprzeczką.

Poniżej prezentujemy InStat Index wszystkich zawodników Śląska, w kolejności od najwyższego do najniższego. Wartość ta w skrócie opisuje, jak dobrze ze swoich boiskowych zadań wywiązali się poszczególni piłkarze.

KOMENTARZE
~wks47(2019-10-08 11:07:52)
Po raz kolejny wg mnie na dużą pochwałę zasługuje Michał Chrapek. Facet z meczu na mecz rośnie w oczach. Pełno go na boisku, nieźle rozgrywa i dochodzi do sytuacji. Super!
~sadomas(2019-10-07 12:54:12)
Stiglec i Broź najlepsi
~Zgredek(2019-10-07 12:32:48)
A co z dystansem jaki przebiegli nasi gracze? Ostatnio mam wrażenie że mniej biegają.
~Mongoloid(2019-10-07 11:50:20)
To piłkarze myślący juz wymieraja? ;)
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane