Słowik: Przeżyłem kilka trzęsień ziemi

10.09.2019 (09:47) | Krzysztof Banasik | skomentuj (3)
Kiedy pojawił się w Śląsku latem 2017 roku był zmiennikiem Jakuba Wrąbla. Po dwóch latach możemy zaryzykować stwierdzenie, że jego transfer do Wrocławia był jednym z najlepszych w wykonaniu dyrektora sportowego Adama Matyska. Wydatnie przyczynił się do utrzymania WKS-u w lidze, zgarniając w obu sezonach nagrodę dla najlepszego piłkarza w plebiscycie naszej redakcji. Obecnie reprezentuje barwy japońskiej drużyny Vegalta Sendai. Co słychać u Jakuba Słowika?


 

Krzysztof Banasik: Dwa miesiące w Japonii wystarczyły, by się tam nieco zadomowić?
Jakub Słowik: Tak, czuję się tutaj dobrze w sumie od początku, głównie dzięki temu jak ludzie mnie tu przyjęli. Na początku nie było ze mną moich najbliższych, ale w połowie sierpnia doleciały żona z córką. Na pewno jest to zupełnie inna kultura i trzeba się do tego przyzwyczaić.

Jak idzie nauka języka japońskiego?
Nie jest łatwo, to naprawdę trudny język, często jest śmiesznie w szatni, jak coś staram się coś powiedzieć. Z japońskim jest ten problem, że nie każde słowo może być użyte w rozmowie z każdym. Inaczej musisz się zwrócić do trenera, szefa, tłumacza czy kolegi z szatni chcąc powiedzieć to samo. Uczę się, kilkanaście podstawowych zwrotów znam. Na pewno łatwiej nauczyć się mówić niż pisać, bo ich pisownia jest trudna. Ale na przykład moja żona po przyjeździe tutaj postawiła sobie za punkt honoru nauczenie się ich alfabetów i dobrze jej idzie.

Co cię zaskoczyło tam na minus?
Chyba nie ma takiej rzeczy. Chociaż przeżyłem już kilka trzęsień ziemi tutaj. W Sendai jest drużyna basseballa, która też gra w najwyższej lidze w Japonii i ostatnio byłem pierwszy raz na ich meczu. W trakcie spotkania było większe trzęsienie odkąd tu jestem, ja co prawda nic nie odczuwałem, ale dostałem kilka SMS-ów i telefonów z pytaniami, czy wszystko ze mną w porządku. To też pokazuje, jak ludzie tutaj troszczą się o innych.

Słowik na meczu basseballa w Sendai


Pewnie mają w pamięci tragedię, która wydarzała się w Sendai kilka lat temu.
Tak, dokładnie 11 marca 2011 roku, niedaleko wschodniego wybrzeża Tōhoku wystąpił wielki wstrząs o magnitudzie 9 (magnituda to liczbowa miara wielkości trzęsienia ziemi – przyp.red.). Było to czwarte co do siły trzęsienie ziemi odnotowane w ciągu stuletnich pomiarów na świecie. Wywołało niemal 14-metrowe tsunami, które wdarło się daleko w głąb miasta, niszcząc całe dorobki, zginęło, kilkanaście tysięcy ludzi w całym regionie. Wiedziałem o tym, bo zanim tutaj przyleciałem, jeden z polskich dziennikarzy pokazał mi dokumentalny film, który ukazuje ogrom tragedii.

Mimo wszystko zdecydowałeś przenieść do Japonii, to trochę egzotyczny kierunek, chociaż znany, bo gra tam też inny bramkarz – Krzysztof Kamiński.
Tak, miałem też zapytania z innych krajów, jednak Japończycy byli bardzo konkretni, wszystko działo się szybko. Zadzwonił do mnie mój agent i powiedział mi, że jest poważne zainteresowanie moją osobą w klubie Vegalta Sendai. Po kilku dniach pojawiła się konkretna oferta, którą Śląsk zaakceptował (ok. 250 tysięcy euro – przyp.red.) i wystarczyło uzgodnić mój kontrakt.

To była oferta finansowo nie do odrzucenia? Nieoficjalnie mówiło się, że dostałeś kilkukrotną podwyżkę.
Dostałem dobrą propozycję finansową, w zasadzie nieporównywalną do zarobków w Śląsku. Chociaż byłem ważnym graczem we Wrocławiu, miałem szacunek u kibiców, byłem chwalony za swoją grę, to miałem jeden z najniższych kontraktów w zespole i nie dostałem podwyżki, którą chciałem. Ale ważne w mojej decyzji nie były tylko pieniądze. J-League to po prostu lepsza liga od Ekstraklasy, chciałem zrobić krok do przodu i spróbować swoich sił zagranica. Poziom tej ligi jest wyższy od polskiej.

Możesz to uzasadnić?
Przede wszystkim gra jest dużo szybsza i piłkarze są lepiej wyszkoleni technicznie. W J-league są naprawdę bardzo dobrzy piłkarze, da się to odczuć za każdym razem grając mecz. Przede wszystkim trzeba zachować koncentrację na najwyższym poziomie przez całe 90 minut, ponieważ każdy mały błąd jest wykorzystywany przez rywali.

Można porównać jakoś otoczkę kibicowską?
Zanim się tu przeniosłem, rozmawiałem z Krzyśkiem Kamińskim i powiedział mi, że kibice tutaj są związani emocjonalnie z klubem i to się potwierdziło. Na mecze domowe przychodzi po 15 tysięcy kibiców, wszyscy żyją spotkaniem i utożsamiają się z klubem. Może wpływ na to ma tragedia, która miała miejsce osiem lat temu. Piłkarze Vegalty jak i sam stadion odegrali bardzo ważną rolę. Stadion był miejscem spotkań, gdzie każdy dotknięty dramatem po tym trudnym wydarzeniu mógł choć na chwilę zapomnieć o nieszczęściu i zjednoczyć się z resztą społeczności. Dlatego na meczach panuje rodzinna atmosfera, jednak bardzo żywiołowa. Ludzie na każdym kroku okazują wdzięczność. Mam sąsiada Amerykanina, który mieszka tu już 25 lat. Ostatnio opowiadał mi anegdotę, jak jeden z piłkarzy spoza Japonii kiedyś nie wyrzucił śmieci zgodnie z tutejszymi zasadami, a tu codziennie wyrzuca się coś innego. Jeden z mieszkańców to zauważył i zaczął wydzwaniać do klubu. Jak inni sąsiedzi się o tym dowiedzieli, to mieli do niego pretensje, że nie pomógł naszemu piłkarzowi jak prawidłowo to się robi albo nawet nie wyrzucił tych śmieci za niego, tylko dzwonił ze skargą do klubu.

Słowik w centrum Sendai


To raczej nie musisz się bać, że po kolejnej porażce, a macie w tym sezonie ich dużo, kibice zażądają od ciebie oddania koszulki. Pamiętasz takie sceny z Wrocławia.
Pamiętam. Jak komuś na czymś bardzo zależy i to coś nie wychodzi, to często pojawiają się różne emocje, tak bym to wytłumaczył. Tutaj w ogóle jest ciekawie, bo po każdym meczu czekają na nas kibice i zawsze mają dla nas jakieś prezenty, na przykład owoce, słodycze lub wykonane własnoręcznie upominki.

W Polsce dużo mówi się o problemach z infrastrukturą do treningów, jak to wygląda w Sendai?
Nasza baza treningowa znajduje się na skraju miasta. Mamy trzy boiska, które są dostępne dla kibiców. Dodatkowo jest jedno boisko zlokalizowane w lesie. Tam trenujemy zawsze przed meczem stałe fragmenty gry, są to treningi zamknięte, trzeba by było chyba nas dronem ewentualnie podglądać. W Polsce w klubach, w których grałem, było w porządku. Czytałem, że w Białymstoku niedawno otworzyli nową bazę.

A same zajęcia – są porównywalne do tych w Polsce?
Przez pierwsze dwa tygodnie po przylocie miałem głównie problem z przyzwyczajeniem się do warunków pogodowych. W Polsce, jak były wysokie temperatury, to trenowaliśmy wcześnie rano lub wieczorem, żeby unikać upałów. Tutaj nikt na to nie patrzy, dla nich to normalne warunki, czyli czasami trenujemy nawet w 40-stopniowych upałach. Do tego wilgotność powietrza jest bardzo duża i po prostu człowieka przytyka. Na początku śmiali się ze mnie, że się szybko męczę, ale wynikało to właśnie z konieczności przestawienia się na inne warunki pogodowe. Teraz już nie mam z tym problemu, organizm się przyzwyczaił. Same treningi są bardzo intensywne.

Są to bardziej obciążające zajęcia niż na przykład te pod wodzą Vitezslava Lavicki?
Myślę, że tak.

Udało ci się utrzymać formę ze Śląska? W debiucie w Vegalcie zaliczyłeś czyste konto, później traciliście gola w każdym meczu.
Wydaje mi się, że po tym okresie aklimatyzacji jestem w podobnej formie jak we Wrocławiu. Czasami narzeka się na sędziów w Polsce, ale to co dzieje się tutaj jest nieporównywalne. Gole, które traciliśmy wynikały często z indywidualnych błędów, przez co bilans jest dla nas taki niekorzystny.


Niesamowita obrona Słowika w barwach Vegalty


Śledzisz losy Śląska? Postawa wrocławian dla nas wszystkich to miłe zaskoczenie.
Oczywiście, że sprawdzam wyniki i jak tylko mogę oglądam mecze lub skróty. Tutaj jest przesunięcie czasowe o 7 godzin i nie zawsze mogę oglądać na żywo, ale gorąco kibicuję chłopakom. Ciągle czuję szatnię Śląska, trzymam za chłopaków kciuki, życzę im jak najlepiej. Czułem się we Wrocławiu bardzo dobrze, jestem wdzięczny trenerom za to, że dali mi szansę, a ja ją wykorzystałem. Duże słowa uznania dla Krzysztofa Osińskiego, trenera bramkarzy w Śląsku, dzięki któremu rozwinąłem się jako bramkarz.
Śląsk jest liderem, wielkie brawa dla wszystkich chłopaków i trenerów, bo to co robią w tym sezonie jest fantastyczne. Będę trzymał kciuki za drużynę do końca, a w grudniu przylecę koniecznie na jakiś mecz do Wrocławia.

Matus Putnocky wyprawia cuda w bramce, status quo w bramce Śląska utrzymane.
Tak, ale ja wiedziałem, że tak będzie, bo Matus jest bardzo dobrym bramkarzem. Miał gorsze chwile w Lechu w ostatnim sezonie, ale teraz wskoczył na swój dobry poziom. Cieszę się, że jakość w bramce została zachowana (śmiech).

Trening w barwach Vegalty


Vegalta ma obecnie tylko punkt przewagi nad miejscem barażowym. Dla ciebie to deja vu? Kolejny sezon z walką o utrzymanie...
No tak, sytuacja w tabeli nie jest dla nas teraz najlepsza, ale to nie jest tak, że gramy źle. Są takie mecze, kiedy gramy z czołowymi zespołami, że faktycznie widać ich przewagę, ale pozostałe spotkania przegrywamy pechowo lub przez dziwne decyzje sędziów. Przyznam, że faktycznie przez moment poczułem takie deja vu, znowu nerwówka. Można dlatego mnie ściągnęli z Wrocławia, bo wiedzieli, że mam już doświadczenie w takiej walce (śmiech). Jednak jeden wygrany mecz bardzo zmieni sytuację w tabeli na naszą korzyść. Tutaj gra się systemem wiosna-jesień, więc jak przyszedłem latem, to już była połowa sezonu.

Wiedzieli co robią w takim razie (śmiech). Kolejny mecz gracie na wyjeździe, a poza Sendai w 12
meczach zdobyliście tylko cztery punkty. Jak bym widział Śląsk 2-3 lata temu.

Hehe, zgadza się, kolejne podobieństwo. Nie idzie nam na wyjazdach, ale do środka tabeli tracimy tylko trzy punkty, liczymy na to, że uda nam się tam zakończyć sezon.

Czego można ci życzyć na końcówkę rozgrywek?
Przede wszystkim zdrowia i spokojnego utrzymania.

KOMENTARZE
~FCB.WKS(2019-09-11 16:22:47)
Pozdrowienia z Wrocławia Kuba!!!!
~fan(2019-09-10 15:09:50)
szacunek dla Kuby za to co zrobil dla klubu gdyby nie on dzisiaj bylibysmy w pierwszej lidze
~Mongoloid(2019-09-10 12:15:00)
"Może dlatego mnie ściągnęli z Wrocławia, bo wiedzieli, że mam już doświadczenie w takiej walce" :-)

Dobry dowcip, ale mam nadzieje, ze w tym sezonie i w ogole w przyszlosci Slaska nie bedzie juz aktualny :-)
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane