InStat prawdę ci powie? Odc. 4

13.08.2019 (08:31) | Szymon Janiec | fot. Mateusz Porzucek | skomentuj (2)
Śląsk już na początku sezonu zaliczył wyjazd do Warszawy na mecz z Legią, u siebie podejmował Mistrza Polski – Piast Gliwice, ale to wycieczka do Poznania miała być prawdziwą próbą sił drużyny z Wrocławia. Lech na początku sezonu spisywał się znakomicie i wydawało się, że to właśnie w tym meczu zobaczymy prawdziwą weryfikację formy Śląska.


 

Podopieczni trenera Lavicki zdali jednak tę próbę śpiewająco, przy niemal pełnych trybunach pokonując gospodarzy 3:1. Poniżej, jak co tydzień, prezentujemy analizę statystyczną wybranych elementów tego meczu.

Mocny rywal

O tym, że Lech miał sprawić Śląskowi problemy, już wiecie. Ale sam wynik może być nieco mylący. W pierwszej połowie, co nas wszystkich bardzo zaskoczyło, zobaczyliśmy bardzo otwarty mecz. To, że gospodarze, w tak dużej mierze opierając swoją siłę na energicznych młodzieżowcach, będą chcieli atakować i stwarzać zagrożenie, nikogo nie zdziwiło. Ale Śląsk, zamiast bronić się wszystkimi siłami, chętnie podjął rękawicę.

W efekcie tego już w trzydziestej minucie na tablicy widniał wynik, który, jak się potem miało okazać, pozostał niezmieniony do samego końca meczu. Śląsk zdecydowanie lepiej wykorzystał swoje sytuacje, co wcale nie oznaczało, że musiał to spotkanie wygrać.

O tym, że Lech mógł (a nawet powinien!) zrobić w tym meczu więcej, niech na początku zaświadczy indeks expected goals, który oznacza liczbę bramek, które obie drużyny teoretycznie powinny strzelić, biorąc pod uwagę stworzone sobie sytuacje. W przypadku Śląska wynosił on 1.63, Lecha – 1.79. Gospodarze oddali 19 strzałów, z czego niemal połowę (9) w światło bramki. Matus Putnocky był jednak na posterunku w większości sytuacji.



Lech zdecydowanie dominował posiadanie piłki (62%) oraz miał więcej wykonanych podań (628, przy 331 Śląska). W dużej mierze wynika to oczywiście z faktu, że drużyna z Wrocławia miała komfortowy wynik i nie musiała prowadzić gry. Koniec końców liczy się jednak to, co w sieci. W tej jednej, najważniejszej statystyce, Śląsk okazał się lepszy.

Najsłabszy w sezonie

InStat rządzi się swoimi prawami. Swój unikatowy indeks oblicza na podstawie tylko sobie znanych zmiennych. My możemy jedynie domyślać się, co może mieć na to wpływ. Czasem natomiast zastanawiamy się, czy na pewno w wyliczeniach nie zaszła jakaś pomyłka. Tak jest w przypadku Piotra Celebana i jego występu przeciwko Lechowi.



Weteran wrocławskiej drużyny otrzymał od InStatu najsłabszą ocenę ze wszystkich zawodników Śląska od początku sezonu. Patrząc w statystyki, stoper WKS-u faktycznie nie wypadł najlepiej, ale czy faktycznie zagrał aż tak beznadziejnie? Warto to sprawdzić.

Na pierwszy rzut oka przypomina się stracona przez Śląsk bramka, której głównym winowajcą był właśnie Celeban. To on dał Jevticowi biec na bramkę przez ładne kilkanaście metrów, aż Szwajcar uznał, że pora oddać strzał na wagę wyrównania wyniku. I jakby ta sytuacja niczego go nie nauczyła, w 75. minucie popełnił podobny błąd, pozwalając Tibie oddać bardzo groźny strzał.

Celeban zanotował aż 85% skuteczności podań, co samo w sobie jest wynikiem bardzo dobrym. Warto jednak odnotować, że wykonał ich zaledwie 20 – ponad dziesięć mniej niż Golla. Patrząc na średnią pozycję wszystkich piłkarzy Śląska, chyba znajdujemy tego powód.


Celeban – nr 3


Cała drużyna była ustawiona bardzo defensywnie, ale prawy stoper WKS-u zdawał się być kompletnie poza grą. Być może to właśnie w braku aktywności podczas konstruowania gry, połączonej z kluczowymi błędami w defensywie, należy dopatrywać się rekordowo niskiego wyniku osiągniętego przez Celebana.

One match wonder

Mecz z Piastem Erik Exposito na pewno zapamięta na długo. Wszedł z ławki i już po kilku minutach zdobył swojego premierowego gola w Ekstraklasie. Na spotkanie z Legią wyszedł już w podstawowym składzie, ale furory nie zrobił. W Poznaniu było niestety jeszcze gorzej.

Na plus trzeba mu zapisać dobrze wykonywany pressing, który zaprocentował przy pierwszej bramce. Lech od samego początku próbował rozgrywać piłkę od tyłu, a wysoki Hiszpan, sadząc długie susy, konsekwentnie starał im się to utrudniać. W końcu można też powiedzieć, że wybiegał ten mecz – podczas 72 minut spędzonych na boisku przebiegł 8,23 kilometra. Niestety, piłkarsko już tak kolorowo nie było.



Wcześniej pisałem o Celebanie, jako głównym winowajcy straconej bramki. Ale cała ta sytuacja zaczęła się od bardzo łatwej straty Exposito, który w starciu z Crnomarkovicem nie potrafił ani utrzymać piłki, ani nawet ustać na nogach. Trzeba jednak oddać, że Serb zagrał bardzo dobry mecz, chowając do kieszeni napastnika WKS-u, który był wyłączony z gry przez większość meczu. Od kolegów dostał aż 27 podań i choć wiele razy potrafił dobrze utrzymać się przy piłce, zaliczył też 18 strat. To o trzy więcej, niż Szczepan w meczu z Wisłą, za co mocno napastnika Śląska ganiliśmy. Exposito wykonał też najmniej podań z całej drużyny (47% celnych) i nie oddał ani jednego celnego strzału. To dopiero początek meczu, ale hiszpańskiemu napastnikowi możemy póki co przykleić łatkę one match wonder.

Złota piłka trafia do...

Nie ma wątpliwości odnośnie tego, kto na początku sezonu dotrzymuje kroku Putnockiemu w walce o tytuł najlepszego zawodnika Śląska Wrocław. Łukasz Broź jest w życiowej formie i nawet jeśli w pewnych elementach gry nigdy nie był wyjątkowo mocny, to nadrabia skutecznością w kluczowych momentach. Na mecz w Poznaniu, jako były zawodnik Legii, wyszedł podwójnie zmotywowany i rozegrał kolejny kapitalne spotkanie. Słabsze, moim zdaniem, od dwóch poprzednich, ale to właśnie to jedno zakończył dwoma trafieniami. Ośmieszył van der Harta. Uciszył Bułgarską. Wygrał Śląskowi mecz.



Były obrońca Legii wciąż był jednym z najbardziej aktywnych zawodników Śląska na placu. Wykonał aż 36 podań (z celnością 78%, drugi najlepszy wynik w drużynie), wygrał sześć pojedynków na ziemi (skuteczność 55%) oraz sześciokrotnie odbierał piłkę rywalom (najwięcej w Śląsku).

I strzelił dwie bramki. Niesamowite. W takich momentach nie jest istotny nawet fakt, że przy drugiej bramce próbował odgrywać piłkę do kolegi, ale ta niefrasobliwie odbiła się od jego głowy i wpadła do siatki. Broź po czterech kolejkach jest liderem klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Kto by przewidział taki scenariusz?

O Kapitanie, mój Kapitanie!

Przed sezonem zastanawiałem się, kto może zastąpić Robaka w roli kapitana zespołu. Trener Lavicka wybrał Krzysztofa Mączyńskiego, który zdaje się poświęcać nowemu zadaniu w stu procentach. Na boisku zostawia nie tylko płuca, ale też serce, a i struny głosowe ma pewnie porządnie zjechane. W Poznaniu nie było tego słychać, ale gdy kibice są nieco ciszej, donośny głos kapitana dociera aż do trybun.



Piłkarsko Mączyński wyglądał w tym meczu naprawdę dobrze. W oczy rzucała się jego determinacja i agresja podczas ataków na piłkę. Bardzo często grał na wyprzedzenie, co skutkowało pięcioma udanymi odbiorami. Wygrał także najwięcej pojedynków spośród wszystkich piłkarzy Śląska, bo aż jedenaście (z 50% skutecznością). Celność podań – 77%. Jedna, piękna asysta.

Jego agresja miała także negatywny skutek. Już w doliczonym czasie gry Mąka nieprzepisowo zatrzymał Jóźwiaka, za co otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie. Nie pomoże więc swojej drużynie w starciu przeciwko Cracovii przed własną publicznością.

Poniżej prezentujemy InStat Index wszystkich zawodników Śląska, w kolejności od najwyższego do najniższego. Wartość ta w skrócie opisuje, jak dobrze ze swoich boiskowych zadań wywiązali się poszczególni piłkarze.

KOMENTARZE
~Wojjj(2019-08-13 18:18:05)
Celik długo sobie już nie pogra bo na jego miejsce szykowany jest Puerto
~CeliK(2019-08-13 13:13:18)
Patrząc na ostatni sezon, szczególnie za kadencji Pawłowskiego Celeban notorycznie puszczał rywali tak jak w meczu z Lechem. Ma świetną kondycję, czucie gry, ale brakuje mu agresji, Wszyscy zachwycali się, ile meczy rozegrał po 90 minut, ale obrońca ma łapać kartki, bo to nie balet ani jazda figurowa. Jak nie ma kontaktu, obrońca źle wykonuje swoje obowiązki. Mam do niego wiele szacunku, ale brak agresji i stanowczości kosztował nas już wiele i musi to zmienić, albo ustąpić miejsca innym!
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane