Caliński: Kocham grać w piłkę

10.07.2019 (07:02) | Szymon Janiec | Fot. Rafał Sawicki | skomentuj (6)
Na rozmowę z Patrykiem umówiłem się w małej kawiarni niedaleko Rynku. Dokładnie o godzinie 19:00, na którą byliśmy umówieni, dostałem od niego SMS o treści „już jestem”. Ciężko było się nie uśmiechnąć, patrząc na punktualność, jaka rzadko cechuje ludzi w tym zawodzie. Na wywiad Patryk zgodził się dopiero po zdaniu wszystkich egzaminów na uczelni. Ja zdecydowałem się poczekać, bo zależało mi na tym, aby z nim porozmawiać. W końcu zaliczył najlepszy sezon w swojej karierze, który uwieńczył dwoma wielkimi sukcesami. A tym nie może pochwalić się żaden inny zawodnik Śląska Wrocław.


 

Szymon Janiec: Jak się czujesz jako najbardziej utytułowany zawodnik Śląska w tym sezonie? Z rezerwami zrobiłeś awans do 3. ligi, a w dodatku jako jedyny z klubu pojechałeś na Regions’ Cup do Bawarii i stamtąd też przywiozłeś złoto.
Patryk Caliński: Pewnie, jest to fajne uczucie. Świetnie jest awansować ligę wyżej ze swoim klubem. A Puchar Regionów... Ja sam się nie spodziewałem, że uda nam się tam wygrać. A wyszło super. Zdobyliśmy Mistrzostwo Europy, wprawdzie amatorskie, ale przecież my też jesteśmy amatorami. To duży wyczyn, bo spośród wszystkich drużyn okazaliśmy się najlepsi. Tym bardziej się cieszę, bo grałem we wszystkich meczach. Szkoda, że wcześniej, we Włoszech, nie miałem okazji grać.

No właśnie. W eliminacjach grało kilku zawodników Śląska, ale nie ty. A na finały dostałeś powołanie jako jedyny z klubu.
Ja sam nie wiedziałem, że w ogóle na mnie patrzą pod kątem powołania. Trener Grzegorz Kowalski był na kilku naszych meczach na Oporowskiej i podjął taką decyzję. Najpierw dostaliśmy zaproszenie na treningi Na Niskich Łąkach. Tam mieliśmy okazję pokazać się z dobrej strony. Później były jeszcze mecze sparingowe z innymi województwami – Lubuskim i Śląskim. Wszyscy mieliśmy okazję, żeby dobrze zagrać i udowodnić trenerowi, że warto nas powołać. Myślę, że wpływ na moje powołanie miał też mój epizod w Ślęzie. Przebywałem tam rok i nie byłem z tego okresu bardzo zadowolony, bo większość meczów przesiedziałem na ławce. Ale trener Kowalski poznał mnie przez ten czas i być może też dlatego powołał na zgrupowanie. Innych chłopaków ze Śląska też na pewno chciał zabrać. U Grześka Kotowicza pewnie przeważyło to, że był szykowany do treningów z pierwszą drużyną. Grzesiek Kazimierowicz też mógłby spokojnie się załapać, ale miał za sobą wyczerpujący sezon. Był jednym z zawodników, którzy grali u nas w rezerwach najwięcej.

Zaraz, zaraz. Przecież ty też grałeś bardzo dużo. Jesteś zawodnikiem z drugą największą liczbą minut w drużynie, zaraz po Mateuszu Młynarczyku.
Ale ta rywalizacja w środku pola zawsze jest większa. Może trener wiedział, że Grzesiek nie będzie miał na turnieju pewnego miejsca w składzie i wolał dać mu odpocząć po trudnym sezonie. W końcu było kilku takich zawodników, którzy pojechali i wszystkie mecze przesiedzieli na ławce. Oni niby mogą zaliczyć ten wyjazd do udanych, bo byli z drużyną, która zdobyła mistrzostwo, ale na pewno pozostaje niedosyt, że nie wzięli w tych meczach udziału osobiście.

A taki turniej to jest dobra okazja, żeby się pokazać światu i znaleźć lepszy klub?
Na pewno. Wydaje mi się, że szczególnie finał oglądało wielu skautów. Zwłaszcza, że grali tam zawodnicy amatorscy, którzy nic nie kosztują, a na pewno było sporo zawodników, którzy potrafią grać w piłkę i mogą to robić w dużo lepszych drużynach. Jest to taki turniej, że łatwo wybić się, jak zagrasz dobre kilka meczów.

Uważasz, że tobie się to udało? Zagrałeś dobry turniej?
Czy ja zagrałem dobry turniej... Myślę, że tak. Może poza tym ostatnim meczem z Niemcami, gdzie nie za bardzo pokazałem się na plus w ofensywie. Ale musiałem więcej pracować z tyłu, bo po swojej stronie miałem tego Takaharę, co mnie wszyscy przed nim ostrzegali. On w sumie pokazał parę fajnych akcji, ale na szczęście nie skończyło się to dla nas tragicznie. Udało nam się go stłamsić. Natomiast trenerzy i inni zawodnicy mówili, że zagrałem bardzo dobry turniej. Nie liczę tego pierwszego meczu, kiedy wszedłem z ławki, bo tam szybko zrobiliśmy wynik i był nacisk, żeby go pilnować do końca. Ale wszyscy mnie chwalili za te spotkania z Hiszpanią i Czechami. Nawet się podśmiewali, że powinienem po tym turnieju grać już gdzieś wyżej, że powinienem trafić do lepszej ligi. Wszystko to, co mówili, było naprawdę miło słyszeć.

W pierwszym meczu wszedłeś z ławki, bo kontuzję złapał Bońkowski. Myślisz, że gdyby nie ten uraz, to mógłbyś w ogóle nie powąchać murawy?
Szczerze mówiąc to nie wiem, czy tam był uraz, czy to po prostu była decyzja trenera. Ale na pewno ciężko sobie wywalczyć miejsce na boisku. Jak się wpuszcza zawodników z ławki, to z reguły ofensywnych, a nie lewego obrońcę. Ale udało się wskoczyć do składu, udało się w nim utrzymać do końca turnieju, więc jestem zadowolony.

Postawię ci tezę i chciałbym, żebyś się ustosunkował: w Polsce mamy problem z pozycją lewego obrońcy.
Mam ci przytaknąć?

A da się inaczej?
No, na pewno jest to problem. Nie ma w Polsce na lewej obronie kogoś takiego, kim przez lata był Łukasz Piszczek na prawej. Ja też trochę przypadkiem znalazłem się na tej pozycji. Zaczynałem tam trenować jeszcze w Ślęzie, a teraz w końcu mogę powiedzieć, że czuję się komfortowo. Wiadomo, że z prawej strony gra mi się lepiej, bo mam prawą wiodącą nogę. Mogę trochę żałować, że nie jestem lewonożny, bo wtedy miałbym jeszcze większy komfort grania po lewej stronie.

Czy w tym deficycie lewych obrońców na rynku upatrujesz swoją szansę na to, żeby wskoczyć ligę albo dwie wyżej i grać w piłkę profesjonalnie?
Cały czas na to liczę. Gram w piłkę już naście lat i chyba wypadałoby już wejść na wyższy poziom. Czas najwyższy, bo zaraz będę kończył 22 lata. Ale to nie jest takie proste.

Biorąc pod uwagę niedawne problemy Śląska na bokach obrony, myślałeś sobie, że może ktoś dostrzeże cię w kontekście pierwszej drużyny?
Pewnie, myślałem o tym, ale tak naprawdę nie było takiej opcji. Na treningu z pierwszą drużyną byłem tylko raz. Niby były w klubie problemy personalne, kontuzje i tak dalej, ale nie było żadnego tematu, żebym nawet usiadł na ławce. Teraz przyszedł do Śląska Stiglec, jest Hołownia, Broziu, Danek. Nieźle są obsadzone te boki obrony.

Porównajmy sobie czwartą ligę do Ekstraklasy. Przychodzili przecież grać do rezerw Pawelec, Dankowski, Piech... Patrząc na nich, widać dużą różnicę w poziomie?
Właśnie jak się przyglądałem, to nie widziałem jakichś wielkich różnic. Wiadomo, niektórzy są lepsi, inni słabsi, ale nie czułem, żebym przy nich bardzo odstawał. Sporo grał z nami w rezerwach Kamil Vacek. Po nim było widać, że to bardzo dobry piłkarz. Przyszedł z wielkimi umiejętnościami, z ogromną pewnością siebie i sporo nam pomagał w meczach. Śląsk chciał się go pozbyć i w końcu się udało, ale ja się trochę dziwiłem. Zawsze jak był na boisku, to pokazywał dużą klasę. Szkoda, że nie dostał większego kredytu zaufania.

Byłeś w tym sezonie kluczowym zawodnikiem Śląska. Rozegrałeś najwięcej meczów w drużynie. To między innymi ty byłeś liderem w szatni, czy jednak bardziej doświadczeni koledzy, jak Daniel Łuczak?
To jest problem. W innych drużynach trzecio- czy czwartoligowych grają zawodnicy naprawdę doświadczeni, mający po 35 czy 40 lat, z przeszłością w Ekstraklasie. U nas w rezerwach takich ludzi nie ma. Zobacz, nawet sytuacja, kiedy trzeba zebrać głupi sprzęt po treningu. Mówisz młodym, żeby to zrobili, a oni robią swoje. Co masz im powiedzieć, jak sam jesteś tylko o rok od nich starszy? Pamiętam, jak mój brat poszedł grać do Polonii Trzebnica. Wtedy on był jednym z młodszych, bo miał chyba 18 lat. Tam byli zawodnicy koło czterdziestki. Jak oni powiedzieli, że musisz coś zrobić, to nawet nie było szans, żeby im coś odpowiedzieć, bo od razu zaczną po tobie jechać. U nas jest z tym problem. Brakuje trochę takiej osoby, która by tym pokierowała. I w rezerwach takiej osoby nie będzie. Po to jest druga drużyna, aby ogrywać młodych. Natomiast jeśli chodzi o mecze, to mieliśmy dwóch takich liderów. Pierwszym był Mati Młynarczyk, który grał od deski do deski i bardzo nam pomagał. Myślę, że głównie dzięki niemu mieliśmy tak dobry sezon i wywalczyliśmy sobie awans. Drugim był Mathieu Scalet. On nawet jak wchodził z ławki, to pokazywał dużą jakość. Był bardzo dobry technicznie i szybkościowo. Rozumiał też grę i założenia trenera. Oczywiście awans to zasługa całego zespołu i każdy zawodnik dołożył do niego swoją cegiełkę. Mogę śmiało powiedzieć, że wszyscy razem zbudowaliśmy tę drużynę i wywalczyliśmy sobie trzecią ligę.

Patrząc na twoją piękną asystę w Strzegomiu i bramkę strzeloną w rewanżu ciężko się oprzeć wrażeniu, że byłbyś klasowym środkowym pomocnikiem.
Tak naprawdę środek pomocy i bramka to jedyne pozycje, na których w życiu nie grałem. Parę lat temu grałem w FC Wrocław Academy, tam weszliśmy do CLJ i jako beniaminek zajęliśmy od razu w pierwszym sezonie czwarte miejsce. Ja grałem sporo na dziesiątce, potem na chwilę przeszedłem na dziewiątkę, a w trakcie sezonu wróciłem na bok pomocy. Dopiero w Ślęzie trener Kowalski zaczął mnie ustawiać na boku obrony. Teraz w Śląsku były dwa mecze, w których zagrałem na środku obrony. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że najlepiej podoba mi się rola bocznego obrońcy. Mogę się skupić na bronieniu, a jak nadarzy się okazja, to podłączyć się do ataku. Mimo że zawodnikom ofensywnym łatwiej jest się wybić w piłkarskim świecie. A ci, co robią czarną robotę z tyłu, są często niedoceniani. A to, że się potrafię znaleźć w dobrej sytuacji? Myślę, że to działa tylko na plus dla mnie. Tak samo jak na Pucharze Regionów miałem setkę w meczu z Czechami... Za bardzo się wtedy podpaliłem i nie trafiłem w bramkę. Na pewno przydało mi się to doświadczenie, którego nabrałem grając na dziesiątce. To daje mi dużo w pewnych sytuacjach na boisku, bo jestem nauczony inaczej patrzeć na ruch kolegów i mogę łatwiej kogoś zauważyć.

W trzeciej lidze będzie wam dużo trudniej? Awansowaliście bez najmniejszych problemów, więc wyżej też powinniście dać sobie radę.
Z mojego punktu widzenia, między czwartą, a trzecią ligą jest przepaść. Nie powiem, że ta czwarta liga jest słaba, ale jak na zawodników, których mieliśmy w składzie, to był kiepski poziom. A w trzeciej lidze będzie na pewno dużo trudniej. Teraz będziemy grali choćby z Ruchem Chorzów i Rozwojem Katowice. A to są mocne ekipy. Sezon zweryfikuje, czy w ogóle damy radę się utrzymać, ale ja myślę, że tak. Do Śląska wróciło teraz sporo zawodników z wypożyczeń. Może też trochę po to klub przedłużył kontrakty z Grześkiem Kotowiczem czy Konradem Poprawą, żeby zostali i pomogli nam w tej trzeciej lidze.

Były jakieś naciski ze strony klubu, żeby awansować do trzeciej ligi?
Tak, ale nas nie trzeba było nawet specjalnie naciskać. Wszyscy chcieliśmy awansować, zwłaszcza, że już sezon wcześniej byliśmy bardzo blisko, a się nie udało. Wydaje mi się, że tamten sezon różnił się od tego tym, że teraz mieliśmy więcej szczęścia i kilku nowych zawodników, którzy umożliwili nam awans.

A nastawiacie się na kolejny awans z rzędu?
Nie, na razie nie ma co myśleć o awansie. Wszyscy mówią, że ta trzecia liga jest bardzo mocna, więc chcemy tam po prostu pograć i się sprawdzić. Chociaż może akurat uda się rozegrać kolejny dobry sezon i wywalczyć awans. Tak jak to się udało choćby rezerwom Lecha Poznań. Grać w drugiej drużynie, która występuje w drugiej lidze, to na pewno większa renoma i większa szansa na pokazanie się światu. To by było coś. Zwłaszcza, że najtrudniej jest wejść na pewien wysoki poziom, a utrzymać się jest już łatwiej. Jak możesz wpisać sobie do CV, że grałeś gdzieś wysoko, to jest potem prostsze zadanie, żeby znaleźć dobrego pracodawcę.

A gdyby teraz trafiła się oferta, powiedzmy od Tomka Horwata, z GKS-u Tychy, przyjąłbyś ją?
Na pewno byłbym zaskoczony, bo pierwsza liga to dla mnie bardzo wysoki poziom. Ale przemyślałbym temat. Zwłaszcza, że z trenerem Horwatem znam się od dawna, jeszcze z czasów FC Wrocław. Teraz byliśmy razem w Śląsku i mamy bardzo dobre relacje. Podjąć tę decyzję na pewno nie byłoby łatwo, ale chciałbym stanąć przed takim wyzwaniem. Myślę, że mógłbym się zdecydować na taki ruch.

Wiem, że nie masz profesjonalnej umowy, bo inaczej nie mógłbyś grać w Regions’ Cup. Ale jest jakiś inny dokument, który wiąże cię ze Śląskiem?
Tak. Podpisałem taki półamatorski kontrakt, obowiązujący przez jeden sezon, a po jego zakończeniu podpisałem drugi taki sam. W tym kontrakcie jest choćby zapis o godnym reprezentowaniu barw. W Śląsku jest moja karta zawodnicza, więc nawet jeśli to piłka półamatorska, to czuję się pełnoprawnym zawodnikiem klubu. Wiadomo, że na tym poziomie nie ma co mówić o profesjonalizmie. Wielkich pieniędzy też z grania nie ma, ale jak byłem jeszcze w liceum i słyszałem, że mogę zarabiać na piłce nawet po kilkaset złotych miesięcznie, to była dla mnie super sprawa. Grałbym w piłkę i tak, nawet za darmo, bo kocham to robić. A kochać to, co się robi i jeszcze móc na tym zarabiać, to spełnienie marzeń.

KOMENTARZE
K.B(2019-07-11 13:02:43)
Średnio się znasz los chłopków których wyrzucali jest taki szukają sobie klubów w okolicach wrocka i idą do szkoły rzadko który zaryzykuje wyjazdem do innego nie stać ich finansowo na szukanie sobie innego klubu i jeszcze jedno znałem trochę chłopaków z rocznika Pawła Zielińskiego nie byli gorsi od niego niestety Śląsk ich nie chciał
~kris(2019-07-11 01:16:53)
Ludzie płaczecie gdzie są wychowankowie i że pozwala się im odejść. A powiedzcie tak szczerze jaki zaistniał gdzieś w lidze choćby pierwszej
~Izka(2019-07-10 16:34:47)
Do K, B
Masz rację co do wychowanków a szczególnie tych co Śląskowi zależało a teraz widzicie co jest grane, tutaj nikt z mlodych typowych wychowanków nie bedzie grał dłużej niz pół sezonu lub dłużej,,,,,, macie przykład na Scalet, Paluszku, Wrąblu i Łuczaku,
Narazie w skladzie sa Pałasz, Łyszczarz, Bergier, Poprawa, Boruń, Talar ale wiem i jestem pewien ze zostanie tylko dwóch a reszte pójdzie znow na wypożyczenia lub rezerwy,
i tak mlodych znów wykrecą,
Odpuszczm tez chodzenie na mecze,, jak beda cos grac wtedy wrócę na stadion,
Młodzi nie dajcie sie manipulować, wieze w mlodych, powodzonka
K.B(2019-07-10 15:37:26)
Śląsk szuka lepszych tak było jest i chyba będzie ilu grało wychowanków przez ostatnich 40 lat można policzyć na palcach jednej ręki a ilu zmieniło się pracowników etatowych prawie cały czas te same darmozjady oni pieprzą klub liczy się tylko kasa dla nich, wydaje się nam kibicom że Śląsk to my niestety jest to tylko nasze marzenie Śląsk to oni my mamy płacić za bilety i cicho siedzieć
Znam to z własnej autopsji. Dlatego na razie nie będę chodzić na ukochaną drużynę poczekam ja zagra w niej choćby z trzech wychowanków na razie niema nikogo .
~Izka(2019-07-10 13:06:53)
Blokują mlodego tak jak innych,,,
Apropo Łuczaka,, co z nim bo wogole go niema ani w pierwszy ani w rezerwach z tego co wiem to Sztylka podziekowal jemu jak i Wrablowi, koniec kontrakty chyba tak jak innym sie konczyl 30 czerwca,
~max55(2019-07-10 09:25:31)
dlaczego jeszcze nie podpisano z Patrykiem kontraktu zawodowego? Póżniej znowu będzie płacz ,że odszedł dobrze zapowiadający się zawodnik,a my będziemy szukać i płacić innym.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane