Musonda: Stać mnie na więcej

08.07.2019 (17:49) | Marcin Polański/Daniel Żuliński | skomentuj (3)
Gdyby próbować w drużynie Śląska wskazać zawodników, od których zawsze bije pozytywna energia, to w gronie tym z pewnością nie zabrakłoby Lubambo Musondy. Pomocnik z Zambii jest zawsze uśmiechnięty i optymistycznie patrzy na świat. Zapraszamy do lektury wywiadu ze skrzydłowym, w którym opowiada m.in. o zakończonym sezonie, obozie w Słowenii, celach na nadchodzący sezon, grze w reprezentacji.


 

Dwa mecze sparingowe zakończone wygranymi Śląska. Widać, że zgrupowanie w Słowenii służy.

Oczywiście jest to świetny obóz. Od pierwszego treningu każdy daje z siebie wszystko, bo każdy chce wywalczyć sobie miejsce w wyjściowym składzie. Wszyscy optymistycznie patrzymy w przyszłość i jesteśmy dobrze nastawieni mentalnie, a wtedy zawsze przychodzą dobre wyniki i takie właśnie jak na razie osiągamy. Pracujemy ciężko, żeby móc kontynuować te dobre rezultaty także w lidze, a ta pozytywna atmosfera wewnątrz drużyny na pewno nam w tym pomoże.

Jesteś zadowolony ze swojej postawy w sparingach?

To były tylko mecze towarzyskie, najważniejsza jest liga. Znam swoje możliwości i wiem, że stać mnie na więcej i mam nadzieję, że uda mi się to pokazać w meczach ekstraklasy. To są tylko przygotowania do głównego celu, jakim są występy w lidze. Nie do końca jest ważne to, co teraz się dzieje w meczach sparingowych, kluczowe by ta praca przełożyła się na punkty w lidze. Trenujemy ciężko, tak żeby być gotowym na pierwszy mecz.

Trenując w Rogli czujesz różnicę ze względu na położenie w górach?

Tak, w czasie treningów można odczuć, że jest inne powietrze. Czasami trudno jest oddychać, ale treningi w takich warunkach to jest bardzo dobra rzecz. Potem, gdy wrócimy na normalną wysokość to będzie procentować.

Jesteś zadowolony z ostatniej rundy? Zanotowałeś tylko jedną asystę, nie udało się zdobyć gola.

Nie jestem zadowolony, oczekuję od siebie więcej. To był pierwsza runda w Śląsku. Teraz już znam drużynę, znam ligę i myślę, że liczby będą lepsze. Zmiana systemu gry, nowa drużyna - chwilę musiało potrwać, żebym się zaadaptował, bo w Armenii gra się nieco inaczej. Doznałem też urazu lewego kola w meczu z Górnikiem Zabrze, dlatego nie byłem w stanie grać w kilku spotkaniach, ale doszedłem do siebie i udało się wejść w ostatnim meczu na boisko. Przez te ostatnie pół roku na pewno nie pokazałem pełni swoich umiejętności. Teraz jestem już całkowicie zaadaptowany i postaram się udowodnić, że stać mnie na więcej.

Stawiasz sobie jakieś cele na nadchodzący sezon? Chciałbyś zdobyć określoną liczbę bramek i asyst?

Chcę nie tylko grać w meczach ligowych, tak jak ostatnio, ale też zdobywać gole i więcej asystować, tak by pomagać drużynie wygrywać. Nie zakładam, że będzie to jakaś określona liczba, z której będę zadowolony, po prostu chcę ich jak najwięcej.

O miejsce w składzie nie będzie łatwo – na prawym skrzydle może grać Robert Pich, Damian Gąska.

To bardzo motywuje, gdy jest duża rywalizacja w drużynie. Jeśli na każdej pozycji jest 2-3 piłkarzy, to sytuacja jest bardzo dobra dla drużyny. Czy będę grać zdecyduje trener, ja robię wszystko, ciężko trenuję, żeby w pierwszym meczu pojawić się na boisku.

Odczuwałeś duży stres w związku z sytuacją w tabeli pod koniec sezonu? Śląsk otarł się o spadek z ligi.

Nie odczuwałem specjalnego stresu z powodu możliwej degradacji. Presja w piłce jest cały czas, zawsze o coś się walczy. Poza tym wszyscy znamy swoje możliwości i nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że możemy nie utrzymać się w lidze. Każdy wierzył i był przekonany, że sezon zakończy się pozytywnie i tak się stało.

Widać, że w zespole panuje dobra atmosfera. Byliście w niedzielę razem na małej wycieczce - jechaliście wyciągiem krzesełkowym nad jezioro.

To było bardzo fajne dla drużyny, żeby spędzać razem czas, nie tylko trenować. To pozwala nieco się zresetować. Trzeba czasem zrobić coś innego, nie tylko myśleć o futbolu.

Występowałeś wcześniej na jakichś innych pozycjach, niż prawa pomoc?

Tak, grałem też na lewym skrzydle, a także jako prawy wahadłowy. Trener Hervé Renard, który był selekcjonerem Zambii, a teraz jest w kadrze Maroka, ustawiał mnie jako prawy wahadłowy, gdy był problem na tej pozycji.

Grałeś wcześniej w reprezentacjach młodzieżowych i seniorskiej Zabii, ale ostatnio nie otrzymywałeś powołań. Z czego to wynikało?

Ostatnio trener korzystał z zawodników z ligi Zambii i innych lig afrykańskich, bez udziału piłkarzy z Europy. Jestem cały czas w kontakcie ze sztabem reprezentacji i w tym roku, gdy będą oficjalne terminy FIFA, jest szansa, że znów otrzymam powołanie. Na to liczę.

Nie udało Ci się zakwalifikować z młodzieżówką na Olimpiadę, a z pierwszą kadrą do Pucharu Narodów Afryki. Jesteś rozczarowany?

To było frustrujące, szczególnie z kadrą U-23. Graliśmy i wygrywaliśmy wiele gier, zakwalifikowaliśmy się do afrykańskich mistrzostw, ale żeby awansować na Igrzyska trzeba było dojść do półfinału. Było blisko, ale się nie udało. Taki jest jednak futbol. Trzeba być cały czas skoncentrowanym, a po porażce trzeba szybko zebrać się i ostro trenować, bo czekają kolejne wyzwania.

Oglądasz Puchar Narodów Afryki? Kto może być zwycięzcą?

Oczywiście, że oglądam, ale trudno wskazać faworyta. Wydawało się, że Maroko ma silną drużynę, ale nie zagrali najlepiej. Podobnie Egipt, który był wskazywany w gronie kandydatów do zwycięstwa. Turniej jest bardzo nieprzewidywalny.

Z kim w drużynie masz najlepszy kontakt, z kim mieszkasz w pokoju?

W pokoju jestem z Jakubem Łabojką. Od czasu, kiedy dołączyłem do Śląska razem zawsze mieszkamy. Bardzo dobry towarzysz.

Przyjeżdżając do Wrocławia nie odczułeś chyba szoku dużego miasta, bo Lusaka, z której pochodzisz, jest także metropolią. Masz jakieś ulubione miejsca w stolicy Dolnego Śląska?

Rzeczywiście, Lusaca jest nawet większa od Wrocławia. Muszę przyznać, że niewiele poruszam się po mieście, raczej spędzam czas w domu. Lubię odpoczywać po treningach i regenerować siły w domowym zaciszu. Czasem oczywiście wychodzę, ale rzadko, także za wiele nie zwiedziłem Wrocławia.

Mieszkasz w Polsce z rodziną?

Jestem tutaj sam, bez rodziny, a mam ją sporą - 5 sióstr i 2 starszych braci. Żaden z nich nie gra jednak w piłkę, jestem jedyny. Mój tato za to grał, tylko że jednocześnie uczył się i gdy skończył szkołę musiał zdecydować się w jakim kierunku pójść i wybrał normalną pracę. Został księgowym w jednym z urzędów. Moja mama pracuje natomiast w jednym z największych szpitali w Zambii.

Masz kontakt z jakimiś rodakami w Polsce?

Słyszałem, że są jacyś Zambijczycy w Warszawie, ale nie spotkaliśmy się jeszcze. Może przy okazji jak będziemy grać mecz z Legią uda się spotkać.

Jak idzie nauka języka polskiego?

Rozumiem dużo, gdy ktoś coś do mnie mówi, potrafię także przeczytać tekst, ale nie jest łatwo mówić po polsku. Na razie opanowałem kilka podstawowych zwrotów. Uczyłem się armeńsiego, ale nie tak dużo jak polskiego. Polski jest łatwiejszy, bo znając litery wiadomo jak przeczytać i wymawiać słowa. W Armenii trudno było nawet coś przeczytać (śmiech).






Obecność redakcji ŚLĄSKnetu na zgrupowaniu w Słowenii możliwa dzięki wsparciu czytelników (www.slowenia.slasknet.com), m.in. firmie Uniwer-Trans (www.uniwertrans.pl). Dziękujemy!

KOMENTARZE
~FCB.WKS(2019-07-09 10:57:32)
Spoko kolo, woli w domu się koncentrować i odpoczywać, niż jeść kebaby jak co niektórzy.
~Mektub(2019-07-09 01:13:32)
Tak trzymać Lubambo! teraz tylko bramki i asysty
~Maciek(2019-07-08 21:59:57)
Fajny wywiad, chłopak ma poukładane w glowie.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane