Kolejka cudów! Podsumowanie 32. kolejki Lotto Ekstraklasy

24.04.2018 (10:37) | Dominik Szpik | skomentuj (0)
Wyścig ślimaków zaczął powoli nabierać rumieńców. W końcu ktoś tym mistrzem musi zostać. Drużyny z top 3 mocno wzięły to sobie do serca i tym razem postanowiły wygrać swoje mecze.


 

Pierwszy był Lech Poznań, który w piątek mierzył się z Zagłębiem w Lubinie. Był to z pewnością jeden z meczów walki, gdyż łącznie arbiter pokazał 10 żółtych kartek. Z przebiegu spotkania można było wywnioskować, że to Kolejorz jest drużyną lepszą i konkretniejszą w swoich poczynaniach ofensywnych. W 52 minucie dośrodkowanie Gumnego delikatnie głową strącił Situm i do bramki wpakował Gytkjaer. Do końca meczu Lech kontrolował grę i bezpiecznie wywiózł 3 punkty z Lubina.
Tego samego dnia jeszcze przed starciem w Lubinie w Niecieczy wydarzył się cud. Śląsk Wrocław grał przeciwko Bruk-Bet Termalice i wygrał pierwszy raz na wyjeździe od 2 czerwca 2017 roku. Choć o stylu gry wrocławian można by pisać wiele i to nie koniecznie w superlatywach należy odnotować, że wreszcie ta wstydliwa seria została przełamana. Katem Bruk-Betu okazał się Marcin Robak, który pewnie wykorzystał oba ewidentne rzuty karne podyktowane po faulach na Tarasovsie i Łuczaku. Śląsk jednak podobnie jak z Sandecją mimo przewagi dał sobie wbić bramkę kontaktową na 1:1 i nawet po wyrzuceniu z boiska Mikovicia w 38 minucie o zwycięstwo trzeba było drżeć do samego końca. Po fenomenalnym spotkaniu, jakie rozegrał Jakub Słowik koledzy z szatni do końca sezonu powinni nosić go na rękach.
Sobotnie granie rozpoczęliśmy od starcia Piasta Gliwice z Pogonią Szczecin. Był to typowy mecz na 0:0 i trzeba pogratulować wszystkim, którzy oglądali to spotkanie za odwagę i poświęcenie, bo na to, co się działo na boisku patrzeć się nie dało. Najwięcej emocji wzbudził sędzia Jakubik, który po niespełna godzinie gry podyktował rzut karny dla gospodarzy, lecz po konsultacji VAR cofnął decyzję. Mecz do zapomnienia.
Wisła Płock pojechała do Zabrza i choć mistrzowskie aspiracje to były tylko mrzonki to na europejskie puchary jest jeszcze cień szansy. Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli, a przed tym spotkaniem mieli taki sam dorobek punktowy. Nafciarze odebrali tytuł rewelacji sezonu Górnikom i po golu Alana Urygi zgarnęli 3 punkty. Na postawę Górnika mocno wpłynęła nieobecność Igora Angulo najlepszego strzelca drużyny. Jak widać bez niego na boisku ofensywa zabrzan pozostawia wiele do życzenia
Na zakończenie soboty Korona Kielce grała przeciwko Jagiellonii. Białostoczanie chcąc pozostać w walce o tytuł mistrzowski musieli to spotkanie wygrać, a Koroniarze mieli niecny plan popsucia im planów. Plan ten jak się okazało nie był zbyt skuteczny, a pokrzyżował im go Arvydas Novikovas. Litwin już 3 minuty po wejściu na boisko zaliczył asystę przy golu Bezjaka, a potem sam zapakował Harmolowi 2 gole. Miał nawet szansę ustrzelić hattricka, lecz zmarnował rzut karny. Jagiellonia wraca z dalekiej podróży i po 3 porażkach z rzędu znowu wygrywa.
Niedzielę rozpoczęliśmy w Niecieczy tym razem za sprawą Sandecji, która przyjmowała tam zespół Arki Gdynia. W tym meczu wydarzył się drugi cud tej kolejki, gdyż Sączersi po raz pierwszy od 17.09.2017 roku wygrali spotkanie w lidze. W tym przypadku jednak należy powiedzieć, że to Arka przegrała niżeli to Sandecja wygrała. Zawodnicy Arki po prostu dwa gole wbili sobie sami za sprawą Zbozienia i Warcholaka. Za takie prezenty obaj zawodnicy powinni od zarządu klubu z Nowego Sącza otrzymać co najmniej kosz słodkości. Można zrozumieć, że Arka skupia się teraz tylko i wyłącznie na finale Pucharu Polski, ale mogliby zachowywać chociaż pozory.
Drugi niedzielny mecz odbył się w Krakowie, gdzie Wisła podejmowała Legię Warszawa. Ostatnie starcie tych drużyn odbyło się na Łazienkowskiej, gdzie Wisła przyjechała jak po swoje i upokorzyła warszawiaków wygrywając 2:0, co przed tym starciem mogło napawać optymizmem. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Wiślacy kompletnie nie mieli pomysłu jak pokonać defensywę Legii. Zespół ze stolicy jeszcze przed przerwą wyszedł na prowadzenie, gdy pięknym strzałem z dystansu popisał się Cristian Pasquato. Swojej szansy Wisła mogła jeszcze upatrywać po czerwonej kartce dla Niezgody, lecz Legioniści nie pozwolili im już na nic i 3 punkty pojechały do Warszawy.
Ostatni mecz tej kolejki to starcie Lechii Gdańsk i Cracovii, która była niemal pewna utrzymania, a w Gdańsku postawiła kropkę nad i. Mecz również bez większej historii, gdyż zakończył się bezbramkowym remisem. Mimo to gdańszczanie zaczynają wyglądać coraz lepiej i mogą jeszcze trochę napsuć krwi zespołom bijącym się o utrzymanie.

Komplet wyników 32. kolejki Lotto Ekstraklasy:

Bruk Bet Termalica 1:2 Śląsk Wrocław
Zagłębie Lubin 0:1 Lech Poznań
Piast Gliwice 0:0 Pogoń Szczecin
Górnik Zabrze 0:1 Wisła Płock
Korona Kielce 0:3 Jagiellonia Białystok
Sandecja Nowy Sącz 3:1 Arka Gdynia
Wisła Kraków 0:1 Legia Warszawa
Lechia Gdańsk 0:0 Cracovia

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane