Tomasz Hołota: Był temat powrotu, ale grzecznie podziękowałem

31.03.2018 (13:02) | Claudia Haor | własne | skomentuj (0)
Zapraszamy do lektury wywiadu z byłym piłkarzem Śląska Tomaszem Hołotą. Defensywny pomocnik występuje obecnie w barwach Pogoni Szczecin, czyli poniedziałkowego ligowego rywala Wojskowych.


 

Kończy nam się runda zasadnicza. Jak się zapatrujecie na spotkanie Pogoni ze Śląskiem? W rundzie wiosennej wyglądacie całkiem nieźle.

Zgadza się. Chcemy ten mecz wygrać, to ważny mecz, można powiedzieć, że o 12. miejsce, które wszystkie drużyny z dołu chcą zdobyć. Na pewno zwycięstwo nas do tego celu przybliży, da nam możliwość rozegrania czterech meczów u siebie. To będzie kluczowe spotkanie, bo tych punktów mamy mało i każdy jest na wagę złota.

W 2018 roku zwyciężyliście trzy spotkania, dwa z trudnymi przeciwnikami zremisowaliście, bo Górnik Zabrze i Korona Kielce dobrze grają. Śląsk jest bez zwycięstwa w tej rundzie. Myśli pan, że to daje Wam przewagę psychologiczną?

Na pewno jest to delikatna przewaga, chociaż każda statystyka się kiedyś kończy. Mam nadzieję, że nie skończy się na tym spotkaniu. Mamy parę zwycięstw na koncie, co daje nam pewność siebie w porównaniu z poprzednią rundą, kiedy nie udało nam się wygrać bodajże 10 meczów. Nic nie buduje tak atmosfery, jak zwycięstwa i dobre wyniki. Na pewno to się u nas poprawiło. Jesteśmy pewniejsi, gramy zdecydowanie lepiej i chcemy to pokazać w następnym meczu, że u siebie jesteśmy mocni.

Za Śląskiem nie przemawia statystyka. Bilans nie wygranych spotkań na wyjeździe przeraża. Ostatni raz WKS poza własnym stadionem zwyciężył w czerwcu. Czy trener przygotowywał Was już do tego spotkania, macie na oku jakiegoś piłkarza, którego uważacie za niebezpiecznego?

Skupialiśmy się głównie na sobie, żeby poprawić swoje mankamenty. Był czas na odpoczynek i na pracę. Takie analizy jeszcze na pewno trener przeprowadzi. Jednym z takich zawodników jest Marcin Robak, który jest bardzo groźny, a do tego grał w Pogoni, więc będzie chciał o sobie przypomnieć, pokazać się z dobrej strony. Musimy na niego zwracać uwagę. Gramy u siebie i chcemy pokazać, że to nie przypadek, że wygrywamy u siebie i chcemy to potwierdzić.

Tym bardziej, że w kolejce zakańczającej rundę zasadniczą przed Wami ciężki pojedynek wyjazdowy z Legią, czyli z przeciwnikiem dosyć trudnym.
Dla pana to poniedziałkowe starcie też będzie szczególne, trzy lata spędzone we wrocławskim klubie, wielu starych znajomych, z którymi spotkacie się ponownie na boisku. Pana odejście ze Śląska było dla wszystkich zaskakujące, wszystko rozegrało się w szybkim tempie. Nie spodziewaliśmy się, że pan tak szybko opuści Wrocław. Z tego co się orientuję były zapytania o powrót. Rzeczywiście tak było czy to tylko plotki?


Jak byłem w Niemczech, w Arminii Bielefeld, to po pół roku były zapytania odnośnie wypożyczenia, żebym się ograł. Pojechałem do Niemiec, nie po to, żeby wracać po pół roku, chciałem jeszcze powalczyć o miejsce w składzie w Niemczech. Był temat, ale grzecznie podziękowałem. Nie chodzi o to, że nie chciałem, tylko miałem inne plany i tak wyszło.

Pamięta pan swój debiut w Śląsku? Był to bardzo ciekawy mecz, spotkanie w Pucharze Polski.

Mecz ze Stalą Stalowa Wola?

Tak.

Nie wiem, czy to był debiut.

Z tego, co kojarzę, to był pierwszy pana występ w barwach WKS-u. Strzelił pan gola na remis - ładne trafienie z woleja - który dał Śląskowi dogrywkę (ostatecznie WKS wygrał 3:1 przyp. red.). Czy coś zapadło panu szczególnie w pamięć z tych lat gry we Wrocławiu?

Ciężko teraz przytoczyć konkretnie, ale spędziłem fajne lata we Wrocławiu. Urodził mi się tam syn, na pewno Wrocław będzie w mojej pamięci i mam do tego miasta sentyment. Przyjazne miasto, fajny stadion, kibice i atmosfera. Na pewno będę dobrze wspominać Śląsk Wrocław. Fajnie byłoby tam jeszcze kiedyś zagrać.

Czyli nie wyklucza pan tego? Mamy problem z defensywnymi pomocnikami, trener Tadeusz Pawłowski próbuje nowych rozwiązań na tej pozycji, ale ja osobiście nie jestem do tych zmian przekonana.

Na razie mam kontrakt z Pogonią Szczecin, ale w piłce nożnej nie można niczego wykluczyć, więc wszystko się okaże w przyszłości. Na pewno pobyt w Śląsku miło wspominam.

Ma pan z jakimś zawodnikiem kontakt prywatny poza sprawami zawodowymi?

Teraz szatnia się bardzo zmieniła. Zostało paru zawodników, których znam, m.in. Mariusz Pawelec i Piotr Celeban, z którymi mam jakiś tam kontakt. Z resztą łączą mnie jakieś relacje, czasami się odezwiemy, ale wymieniło się wielu zawodników i ta szatnia wygląda inaczej, niż gdy ja grałem.

Mariusz Pawelec nie pojedzie do Szczecina, ponieważ ma jakiś uraz.
Czy śledzi pan losy Śląska nie tylko, jako przeciwnika ligowego, ale z racji tego sentymentu? To przykre, że Śląsk kolejny sezon walczy o utrzymanie. Były zapowiedzi europejskich pucharów, ale to się znowu nie udało. Jak pan myśli, co jest tego przyczyną we Wrocławiu? Złe szkolenie, nie stawianie na młodzież, pech, czy zły dobór zawodników?


Ciężko mi powiedzieć, bo nie jestem teraz w tym klubie. Nie chcę się wypowiadać za trenerów czy zawodników i ich urazić lub wchodzić w ich kompetencje. Śląsk był zawsze mocną drużyną, miał mocnych zawodników. Śledzę losy Śląska w tabeli, wchodzę na stronę i czytam newsy, sprawdzam wyniki, interesuje mnie to. Z tego co widziałem jest wiele kontuzji i urazów, więc może to jest główna przyczyna tych gorszych wyników. Tutaj na pewno trener ma ciężką sytuację i małe pole manewru. Każdy trener miałby w takiej sytuacji ból głowy.

Wy też straciliście kluczowego zawodnika. Jarosław Fojut zerwał więzadła krzyżowe, to bardzo poważna kontuzja. Zapowiada się ciekawe, a zarazem ciężkie spotkanie. Obie drużyny będą walczyć o komplet punktów.

Zgadza się, jesteśmy sąsiadami w tabeli. Będziemy walczyć jak równi, na pewno Śląsk tu nie przyjedzie, żeby grać na remis. To groźny rywal, są groźni w ofensywie i na pewno będzie to dobry mecz dla oka i dla kibiców. Mam nadzieję, że skończy się naszym zwycięstwem.

Wszyscy liczmy na dobre widowisko. Rozumiem, że sentymentów nie będzie i noga nie zadrży?

Taki jest sport, że sentymentów nie ma na boisku. W trakcie meczu nie mogę ich mieć, bo tak wygląda ten sport. Wielu zawodników spotyka się z byłymi klubami, strzela im bramki. Przed i po meczu sentyment jest i będzie, ale w trakcie meczu muszę o tym zapomnieć.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane