Auf Wiedersehen, Herr Sportdirektor!

28.02.2018 (00:37) | Piotr Potępa | skomentuj (13)

Przychodził do klubu jako człowiek bez doświadczenia, ale z kontaktami. Obiecywał wyciągać młodych i obiecujących piłkarzy z pierwszej ligi. Chciał zrepolonizować kadrę Śląska. Do Wrocławia dzięki niemu mieli trafiać tylko i wyłącznie piłkarze poddani dokładnej i długiej obserwacji. Wiele obietnic złożył, przede wszystkim kibicom, były już dyrektor sportowy Śląska Wrocław, Adam Matysek. Dziś, po piętnastu miesiącach jego pracy, wiemy, że Herr Sportdirektor nie wykonał swojej roboty jak należy.


 

Początek

Jestem przekonany, że razem z Adamem Matyskiem, znakomitym niegdyś zawodnikiem i jedną z legend Śląska, potrafimy poprowadzić klub do sukcesów – takie obietnice składał ówczesny prezes Śląska Krzysztof Hołub.

Adam Matysek po objęciu nowej funkcji udzielał bardzo wielu wywiadów. Opowiedział między innymi redaktorowi „Gazety Wrocławskiej”, że założył dyrektorski garnitur, bo potrzebował nowych wyzwań. Twierdził, że jest znakomicie przygotowany do pracy. Skończone studium na kierunku sport management, doświadczenie w marketingu, a także wiele kontaktów w Niemczech – to wszystko miało pomóc mu w osiągnięciu sukcesów ze Śląskiem. Oczekiwania kibiców były spore.



Postanowiliśmy sprawdzić, które z obietnic byłego już dyrektora sportowego zostały zrealizowane.

Obowiązki

Na początek powinniśmy ustalić, czym Matysek miał się w klubie zająć. W wyżej wspomnianym wywiadzie dla „Gazety Wrocławskiej” sam określił zakres swoich obowiązków: „Od spraw pierwszej drużyny, poprzez rezerwy, aż do koordynacji działań akademii. To ogrom pracy”.

Koordynacja działań Akademii nie trwała jednak długo, bo chwilę po zatrudnieniu Matyska, w klubie pojawił się Tadeusz Pawłowski.

To jednak nie przeszkodziło Matyskowi składać obietnic o tym, że do pierwszej drużyny trafiać będą najzdolniejsi młodzi piłkarze OD RAZU GOTOWI DO GRY. „Moja rola –- czy przyszłego dyrektora akademii –- jest taka, aby przygotować system, dzięki któremu trener pierwszej drużyny nie będzie musiał tracić czasu na przystosowanie juniora do gry na wyższym poziomie”.

Przypomnijmy, że Sebastian Bergier został zmieniony w meczu z Legią w 63 minucie, bo trener stwierdził, że… nie jest gotowy rozegrać pełnego spotkania. Przypomnijmy również, że Konrad Poprawa po kilku dobrych meczach nie dostał więcej szans, bo trener Urban twierdził, że nie chce go „spalić”. Tego samego argumentu użyto w sprawie Mathieu Scaleta. Jaki był powód takich działań? Czy system, o którym mówił Matysek, nie zadziałał, czy może trener Urban stawiał na młodych tylko wtedy, kiedy nie miał innego wyjścia?

W każdym razie po przejęciu Akademii przez pana Pawłowskiego głównym zadaniem Matyska stały się transfery oraz skauting. Przeanalizujmy jego osiągnięcia.

Skauting

„Widzę dużo możliwości, jeśli chodzi o skauting. Musimy dążyć do wprowadzenia, sprawdzonych zagranicznych wzorców. Cel jest taki, abyśmy pozyskiwali zawodników, których sami obserwowaliśmy, a nie takich, których widzieliśmy gdzieś w komputerowym programie skautingowym”.

Każdy fan futbolu zapewne wie, że dobrze zorganizowane kluby, z profesjonalistami na stanowiskach dyrektorów sportowych, zanim zakontraktują jakiegoś piłkarza, bacznie go obserwują. Zgodnie z powyższą zapowiedzią to samo czynić miał dyrektor sportowy Śląska.
Adam Matysek zapowiadał wprowadzenie „sprawdzonych zagranicznych wzorców”. Jego zdaniem w pierwszej i drugiej lidze „do wyjęcia” było sporo utalentowanych juniorów.



Skończyło się ostatecznie tak, że do klubu nie trafił ani jeden utalentowany zawodnik z niższych lig. Trafił za to na przykład do drużyny Górnika Zabrze. Nazywa się Damian Kądzior i w tym sezonie w 29 meczach zdobył 8 goli, zaliczył 7 asyst i dostał powołanie do kadry Adama Nawałki.

Kolejnym przykładem na niezbyt udane działania skautingowe może być Igors Tarasovs, który – delikatnie to ujmując – formą i jakością piłkarską nie daje powodów do radości. Mamy też przykład Bobana Jovicia, który był tak bardzo obserwowany pod względem piłkarskim, że aż przegapiono jego problemy zdrowotne. Do Bobana jednak jeszcze wrócimy.

Przyjrzyjmy się teraz temu, co jest efektem skautingu, czyli transferom.

Transfery

Zima
Przyszło pierwsze okienko transferowe i nadeszła pora, żeby przestać gadać i zacząć działać. Jak więc ocenić działania naszego speca od transferów? W zimowym okienku transferowym do klubu trafiło czterech piłkarzy: Robert Pich, Aleksandar Kovacević, Mateusz Lewandowski i Łukasz Zwoliński. Pierwszy z nich przyszedł na zasadzie wolnego transferu z Kaiserslautern, a reszta została wypożyczona.

Tylko Pich i Kovacević coś wnieśli do drużyny. Z tym, że Picha nie trzeba było obserwować. Grał już wcześniej w Śląsku. Mateusz Lewandowski tylko drażnił kibiców swoją nieudolnością, a Łukasz Zwoliński to napastnik, który nie umie strzelać goli.

Lato
Po sezonie też było ciekawie. Z większością piłkarzy nie przedłużono kontraktów. Z klubu odeszło jedenastu zawodników.

W mojej opinii puszczenie za darmo zawodników takich jak Lasza Dwali czy Mario Engels zakrawa na działanie na szkodę klubu. Wystarczyło tylko nad jednym i drugim popracować. W przypadku Gruzina –, porozmawiać z jego ojcem i uświadomić mu, że Lasza nie jest jeszcze tak dobrym piłkarzem, jak się panu Dwalemu seniorowi wydaje. Engels natomiast zaliczył znakomity koniec poprzedniego sezonu. Wystarczyło dać mu szansę na początku obecnych rozgrywek i teraz Śląsk nie miałby problemów z obsadą skrzydeł.

Pieniądze (i to niewielkie) wzięto tylko za Ryotę Moriokę, który nie ukrywał, że chce odejść z klubu.

Matysek i prezes Bobowiec w końcu ulegli i sprzedali Japończyka do Beveren za zaledwie 275 tysięcy euro. Było to w lipcu 2017 roku. Dziś Morioka jest w Anderlechcie Bruksela (Śląsk zarobił na transferze z Beveren do Anderlechtu jeszcze około 250 tysięcy euro), a jego wartość to około 4 MILIONY euro, czyli mniej więcej tyle, ile wynoszą długi Śląska. Jak sobie radzi Japończyk w Belgii? Niech przemówią liczby: 31 meczów, 11 goli, 13 asyst.

Przeanalizujmy teraz, kto do klubu trafił. Najlepiej zacząć od tego, co było rzekomo największym atutem Matyska, czyli te słynne kontakty w Niemczech. Gdy przychodził, trąbiono o tym bez przerwy. Herr Sportdirektor pewnie myślał, że zadzwoni do piłkarza w Niemczech, powie, że grał kiedyś w Leverkusen, a zawodnik od razu z długopisem zjawi się pod jego gabinetem gotowy do podpisania kontraktu. Niestety, tak załatwić sprawy potrafi tylko Stefan „Siara” Siarzewski.

Ostatecznie okazało się, że Herr Sportdirektor jest w stanie ściągnąć tylko Oktawiana Skrzecza z rezerw Schalke i Tima Riedera z rezerw Augsburga.

Jak spisują się ci dwaj panowie? Riedera ciężko jeszcze oceniać, bo zagrał tylko trzy mecze. Jednak fakt, że Śląsk stracił w nich aż siedem goli, nie wróży dobrze. Mam jednak nadzieję, że to tylko kwestia zgrania się z Celebanem. Skrzecz, który niemal błyskawicznie został wypożyczony do pierwszoligowego GKS-u Katowice, też nie błyszczy. Zagrał w 14 spotkaniach. Głównie wchodził z ławki na ostatnie 20–25 minut. Pięciokrotnie udało mu się zagrać pełny mecz. Dwukrotnie został zmieniony już w przerwie. Łącznie rozegrał 648 minut. Otrzymał jedną żółtą kartkę. Zero goli, zero asyst. To bardzo słaby wynik jak na napastnika .

Szukając pozytywów pracy Adama Matyska, znalazłem tylko dwa, a właściwie to półtora. Udało mu się przeprowadzić proces repolonizacji. Kiedy drużyna w styczniu 2017 roku wybierała się na obóz w Side, kadra składała się z 14 obcokrajowców i 12 Polaków. Dziś po matyskowej rewolucji mamy dwudziestu 21 Polaków i zaledwie 8 obcokrajowców.

Drugim pozytywem jest fakt, że do kadry trafiło kilku młodych i naprawdę utalentowanych chłopaków: Poprawa, Łyszczarz, Scalet, Pałaszewski, Kucharczyk, Buławski i Bergier. Tylu przedstawicieli młodego pokolenia w kadrze pierwszego zespołu Śląsk ostatni raz miał chyba wtedy, kiedy Tadeusz Socha i Jakub Więzik byli nazywani młodymi i obiecującymi. Ten pozytyw ma jednak drugie dno.

Niestety to, że ci chłopcy trafili do kadry pierwszego zespołu, wynika tylko i wyłącznie z tego, że Matysek naściągał do klubu „szklanych” piłkarzy. W połączeniu ze słabym przygotowaniem fizycznym drużyny przez sztab trenera Urbana zaowocowało to tym, że zawodnicy zaczęli się sypać jeden po drugim. Kadra zaczęła się kurczyć i trzeba było łatać dziury młodymi.

Zabawne jest to, że w derbach z Zagłębiem młody Scalet rzutem na taśmę załatwił zwycięstwo. Natomiast w ostatnim meczu z Legią młody Pałaszewski i jeszcze młodszy Bergier przy swoich kolegach wyglądali tak, jakby to oni byli starymi wyjadaczami, którzy muszą grać w drużynie z 9 juniorami.

Kolejną porażkę Matysek poniósł z Bobanem Joviciem, o którym wspominałem wcześniej. Słoweniec miał zastąpić ciężko kontuzjowanego Dankowskiego. Udało się. Jović zastąpił Dankowskiego… w gabinetach lekarskich. Facet został wypożyczony z tureckiego Bursasporu, zagrał 242 minuty i odnowiła mu się kontuzja Achillesa. Od 25 sierpnia 2017 roku jest aktywny już tylko na liście płac.

Nie obwiniam za to piłkarza. Może nie spodziewał się nawrotu kontuzji. To Matysek jako osoba odpowiedzialna za ten transfer powinien dopilnować, żeby Jović został przebadany w każdy możliwy sposób. Tym bardziej, że wiedział, z jakimi problemami Boban się boryka.

Gwoździem do trumny było ponowne wypożyczenie Mateusza Lewandowskiego. Ten transfer podsumował wszystkie działania Matyska. Udowodnił też, że Matysek nie stworzył żadnej siatki skautingowej, a działał na zasadzie „brać, co jest, i jakoś to będzie”. Wypożyczenie Lewandowskiego było na szczęście ostatnim aktem desperacji.

Podsumowanie

W mojej opinii Matysek nie zrealizował swojej misji. Odnoszę wrażenie, że przyjmując tę pracę, kompletnie nie zdawał sobie sprawy z realiów, w jakich przyjdzie mu działać. Jego ruchy były nerwowe i często realizowane w ostatniej chwili. Myślę, że za dużo mówił, a za mało robił, przez co widzę obraz człowieka niesłownego i składającego obietnice bez pokrycia.

Dlatego właśnie w mojej opinii powinniśmy życzyć mu powodzenia i cieszyć się, że nie będzie już „pracował” dla Śląska. Auf Wiedersehen, Herr Sportdirektor, viel Glück! Jednocześnie teraz należy trzymać kciuki za Dariusza Sztylkę i liczyć na to, że nowy dyrektor sportowy Śląska nie popełni tych samych błędów co poprzednik. Panie Darku – czyny, nie słowa. Witamy ponownie w pierwszej drużynie i wierzymy, że wykona pan kawał dobrej roboty. Powodzenia!

Piotr Potępa

KOMENTARZE
~wojak5036(2018-02-28 19:36:55)
Zgadzam się w 100% z opinią Piotra Potępy...Nic dodać , nic ująć. Od samego początku uważałem duet Urban - Matysek za PORONIONY pomysł. Urban bo to ch....y trener a Matysek za przeszłość. Myślałem że włodarze klubu zatrudnią I.Mamrota...trenera z regionu choć bez nazwiska i wielkich sukcesów. W najjaśniejszych snach nie wyobrażałem sobie tego co zrobił z Jagieloni Białystok. Wielki szacun dla niego i Jagi za wczorajszy mecz z Ległą Farszafa.
~krzych(2018-02-28 17:35:55)
Ale największym błędem Matyska, moim zdaniem, było zatrudnienie kolegi z boiska, sympatycznego ( z całym szacunkiem) Janka. A przecież wielu uważnych obserwatorów naszej ligi ostrzegało, że to kiepski pomysł. A do wzięcia był i Mamrot, i Probierz. I teraz Craxa walczy o ósemkę, Jaga o mistrza, a my wleczemy się w ogonie. I nawet niezły Chrapek jest w dołku. Ech!!!!
~krzych(2018-02-28 17:28:28)
Jeśli szanowny autor był na ostatnich meczach to zapewne zauważył, że największa dziura zieje na prawej obronie. Piotrek już od lat jest w słabej formie, coraz słabszej. Źle się ustawia i jest przeraźliwie wolny, więc ostatnio szybcy Górnicy mijali go jak tyczkę. Do tego Mario nie najlepiej czuje się na tej stronie. Więc przesunięcie wszystkich formacji do przodu (o czym mówi trener w wypowiedzi przed Lechem) jest bardzo ryzykowne. Bez zmian w obronie będzie ciężko o wynik.
~zzz(2018-02-28 15:42:07)
Wiele zarzutów jest dętych.
To wina Matyska, że kilkunastu zawodnikom kończyły się kontrakty i trzeba było na szybko coś kombinować? Teoretycznie wziął niezłych, sprawdzonych graczy. Kilku z nich się sprawdziło.
To wina Matyska, że w Śląsku nie ma kasy na skauting? W jaki sposób miał niby tworzyć siatkę skautingową? Z wolontariuszy?
Rieder? On akurat jako jedyny w jako tako się prezentuje z naszych obrońców.
Kilka niewypałów transferowych? Pokażcie, który klub takich nie notuje. Łącznie z topową europejską czołówką.
Jovic? Jaki wpływ Matysek miał na to, że odniósł kontuzję? A jeśli przeoczono jego problemy zdrowotne (skąd taka wiadomość?) to co? Matysek miał go zbadać?
Mateusz Lewandowski? Ok, zgadzam się poniekąd. To akt desperacji. Ale w zimie ciężko jest znaleźć zawodnika bez kontraktu, a tylko takich szukał Śląsk, bo kasy nie ma. Pewnie był wybór następujący - albo Lewandowski, albo nikt.
Można mieć pretensje, że chore kontrakty dostali tacy zawodnicy jak Kosecki, czy Vacek, można mieć pretensje o Moriokę (ale też nie zapominajmy, że przez większą część sezonu irytował i gdyby była po niego wielka kolejka chętnych, to pewnie by sprzedali drożej. Widocznie nie było).
Uważam, że choć można się do kilku rzeczy przyczepić, to trochę zrobiono z niego kozła ofiarnego (choć oczywiście nie siedzę w klubie i nie mam na tyle wiedzy, żeby kategorycznie oceniać, co tam się działo).
~siueh(2018-02-28 15:16:07)
Legenda? Pamietam jak z dziadkiem sidzialem i sluchalismy w radio relacji z meczu ktory zdecydowal o tym, ze Slask spadal do 2 ligi... Matysek byl persona non grata, a "sprzedawczyk", "judasz" itd to pseudonimy ktorymi obdarzal go moj swietej pamieci dziadek. Pamietam jak pozniej widywalem go na wieczystej jak odwiedzal rodzicow przyjezdzajac Chevroletem PT Cruiser... az dziwne, ze sie nie bal...
Nie mozna budowac powaznej druzyny nazywajac legendami osoby, ktore myslaly tylko o sobie, a klub sprzedawaly za pare srebrnikow. Tyle.
~KIBIC(2018-02-28 14:27:11)
Przypominam ze Matysek był dyrektorem (słabym to fakt) a nie właścicielem klubu .
Więc on miał tyle do powiedzenia co zeszło roczny śnieg , bo decyzja ostateczna należała do właścicieli , kogo kupujemy a kogo nie .
A Sztylka , nie rozumie czemu go zrobili D. Miał fajny projekt CLJ LIDER GRUPY ZACHODNIEJ ,zespół przegrał tylko 1 mecz 2 remisy resztę wygrał . Czy się sprawdzi jako D zobaczymy ...
Pan PAWŁOWSKI prywatnie niesamowity CZŁOWIEK !!!!! Ale jako trener odgrzewane kotlety.

Ps. Łatwo się mówi jako kibic , osobą które nie są w środku klubu .
~sas(2018-02-28 12:33:10)
Nooo to teraz Sztylka pokaże swój kunszt
~kura(2018-02-28 12:32:28)
Najlepiej to Matyskowi wychodziło sprzedawanie meczów śląska jak stał w bramce. Tyle w temacie.
~KibicPiknik(2018-02-28 12:02:00)
Od początku dublet Urban-Matysek wyglądał mi na wypompowaczy kasy ze Śląska, do tego jeszcze Kosecki synek tatusia działacza za dużą kasę. Życzę powodzenia panom Pawłowski-Sztylka i im zapleczu i daję długi czas na opanowanie tego bajzlu.
~Pan G(2018-02-28 11:34:35)
Nie oszukujmy się ale chłop od samego początku wiedział, że to jest tymczasowa "fucha" i że trzeba się ustawić "by żyło się lepiej". Ile znaczył dla niego Śląsk już kiedyś pokazał więc teraz nie ma się co dziwić. Bardziej martwi mnie to, że nikt nikogo nie rozlicza z tych działań. Za działanie na szkodę firmy, spółki itp stawia się zarzuty a tutaj nic. Dlatego w klubie jest taki samopas bo i tak "nic mi nie zrobią".
~acme(2018-02-28 10:28:33)
Gorzka prawda, ale prawda
~lepik(2018-02-28 10:19:37)
brzmi to jak pamietnik nastolatka
~Starszy szeregowy(2018-02-28 08:47:26)
O tym co napisałeś wiedzą wszyscy którzy w ciągu ostatniego roku byli choć raz na meczu.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane