Jan Urban wystąpił w Lidze+ Extra

12.02.2018 (12:53) | mkierakowicz | własne | skomentuj (5)
Wczoraj gościem programu Liga+ Extra był Jan Urban. Szkoleniowiec Śląska podzielił się swoimi odczuciami na temat niepewnej posady i ewentualnego zwolnienia. Poruszono także temat sytuacji kadrowej WKS-u, sportowych celów Wojskowych, jak i różnic między Hiszpanią a Polską. Nie zabrakło również pytania o ostatni przegrany mecz wrocławian.


 

Czy to była spokojna zima dla Pana?

Wydaje mi się, że spokojna. Czasem żartujemy na ten temat, że w Śląsku Wrocław częściej zmieniają się prezesi niż trenerzy. Ja dostałem informację przed wyjazdem na urlop, że jestem trenerem - nie dostałem w żadnym momencie informacji, że spotkamy się, porozmawiamy i zadecydujemy, co będzie dalej. Dlatego nie miałem powodów, żeby sądzić, że wracam i nie mam pracy.

Wtedy było gorąco. Powiedział Pan nawet, że klub rzucił Pana na pastwę mediów.

Tak. Użyłem takich słów, bo wtedy jak się coś nie układa - nie ma wyników, jakich klub by sobie życzył - rzeczą normalną jest, że ukazują się w prasie informacje, że trener gra o posadę. Natomiast w pewnym momencie zaczęło się mówić o tym tak dużo, że dostawałem nawet sms-y w stylu, przykro mi, szkoda. Ja odpisywałem: kurde, ale ja nic nie wiem. Może poczekajmy jeszcze? Może mnie też powiedzą?

Pamiętamy sytuację po golu w meczu z Jagiellonią. Cała drużyna podbiegła do ławki i wskazywała na Pana palcem. Można było to odebrać jako wyraz poparcia drużyny dla obecnego sztabu szkoleniowego. Myśli Pan, że miało to jakiś wpływ na decyzję zarządu?

Być może. Natomiast chyba raczej bardzo mały wpływ, bo wydaje mi się, że prezesi w pewnym momencie w swoim gronie rozmawiają na temat drużyny, na temat tego, czy wyniki ich satysfakcjonują. Dla mnie naprawdę duża satysfakcja, że większość ludzi tak się zachowała, praktycznie wszyscy.

Ja też nie byłem zadowolony z tego, ile mamy punktów. Natomiast mielibyśmy ich więcej, gdyby nie to, co nam się przytrafiło. Chodzi o kontuzje - mieliśmy ich tyle w ostatniej fazie rundy jesiennej, że nie było łatwo sobie z tym poradzić. Tak samo na początku, jak przychodziło 14 zawodników do zespołu. Ja sam byłem lekko zaskoczony, że tak szybko to zaskoczyło. Mimo tego, że przegraliśmy dwa pierwsze spotkania, ale nie graliśmy w nich źle. Później mieliśmy serię 9 spotkań bez przegranej. Też wtedy człowiek zadaje sobie pytanie, dlaczego tak dobrze idzie? Analizuje się nie tylko wtedy, kiedy jest źle. Ważne jest wiedzieć, dlaczego np. taka seria była. Mieliśmy wówczas wszystkich do dyspozycji, była rywalizacja w zespole. To jest niesamowicie ważne. Czasem jest tak, że twarda ręka trenera to nie wszystko. Jak zawodnik wie, że ktoś jest na jego miejsce, to jest to dla niego taki bodziec, że chce wykonać nie 100 a 150 procent pracy.

Czy Pan, pracując na polskiej ziemi, ale i mając doświadczenia za granicą, nie ma wrażenia, że znów znalazł się w krainie wyszukiwaczy problemów?

Wydaje mi się, że jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Z mojej obserwacji widać, że ta informacja negatywna się bardziej sprzedaje. Jeśli ktoś jest na celowniku, to tych informacji jest w mediach zdecydowanie więcej niż wtedy kiedy coś dobrze się układa. Różnica między Polską a Hiszpanią, jeśli miałbym tak szybko to przedstawić, to na Półwyspie Iberyjskim znakomicie sprzedają sukces - w Polsce porażkę.

To jest też umiejętność dostosowania się do warunków, jakie są. Sytuacja u nas jest taka, że jak przegrasz 2-3 mecze, to możesz być zwolniony. Często mówi się: zespół jest w kryzysie. No tak jest kryzys, ale zaraz trenera nie ma. No to ja pytam, w jaki sposób sprawdzimy, czy ten trener jest w stanie wyjść z tego kryzysu? Gdyby zwalnianie trenerów to była dobra metoda, to ta średnia pracy by była o wiele dłuższa, bo ci nowi by się po prostu sprawdzali. A tak nie jest.

Upraszczając sprawę, powiedziałbym tak, jeśli przed sezonem każda drużyna ma być w pierwszej ósemce, to już mamy 8 zwolnionych.

Pamiętamy deklarację Michała Bobowca, który powiedział, że dopóki jest prezesem, to Jan Urban będzie trenerem Śląska. Skoro Bobowca już nie ma, to odczytuje to Pan, że ten bezpiecznik na górze został wyłączony?

Uśmiecham się, kiedy sobie to przypominam, bo pamiętam, po tej deklaracji prezesa powiedziałem mu: Michał, tak krótko będziesz prezesem?

Ja nie muszę mieć takiego bezpiecznika. Wszyscy znamy sytuacje, że wychodzi prezes i mówi, że trener na pewno zostaje. Za tydzień się okazuje, że zwolniony. Takie sytuacje mają miejsce. Dla mnie ważne jest to, żeby realnie ocenić potencjał drużyny. Ja mówiłem prezesowi i właścicielowi klubu o tym, że jeśli miałbym tych zawodników wszystkich zdrowych, to nie potrzebujemy żadnego transferu. Natomiast wiemy, w jakich okolicznościach skończyliśmy rundę jesienną. Ja już wtedy wiedziałem, że nie będę mógł skorzystać z tych zawodników, bo zerwanie wiązadeł czy tego typu urazy to są kontuzje bardzo przewlekłe. To było wiadome - stąd też wypożyczenie Mateusza Lewandowskiego. Staramy się o jeszcze jednego zawodnika, który mógłby do nas dołączyć. Przede wszystkim z tego powodu, żeby była jakaś rywalizacja, bo w piłce to musi być. Ja wczoraj jak słuchałem Jurka Brzęczka, jak mówił, że wie zostawiając zawodników na trybunach, że oni są źli. Myślę sobie, kurde też bym tak chciał.

Jaki jest potencjał Śląska w tym sezonie?

Potencjał Śląska jest na pierwszą ósemkę, kiedy kadra jest zdrowa. Teraz nie jest. Ja nie chcę teraz składać deklaracji takich buńczucznych i że jestem ambitny i będzie na pewno pierwsza ósemka. Zdaje sobie sprawę z sytuacji, jaka ma miejsce. A czy ci, którzy decydują o tym, czy Jan Urban nadal będzie w Śląsku o tym wiedzą?

Ja przypomnę, że był taki moment latem, że wielu zawodników musieliśmy sprowadzić. W ogóle to było coś nienormalnego, kiedy przychodziłem do Śląska i dowiedziałem się, że tylu zawodnikom kończy się kontrakt. Z drugiej strony ten klub miał być sprzedany. Miasto nie kryje się z tym, że chciałoby sprzedać Śląsk jakiemuś prywatnego właścicielowi. Ja też tak uważam. Sądzę, że to powinno być w rękach prywatnych. Wszyscy wiemy, że na świecie tak się dzieje. Natomiast są też różne formy pomocy, wsparcia przez miasto. Ale to już jest kwestia - nie chce powiedzieć polityczna - ale na pewno pozasportowa.

Jak wyglądają Pana relacje z Adamem Matyskiem? Czy dostał Pan latem alternatywę, węższa kadra z lepszymi, czyli lepiej opłacanymi piłkarzami, czy kadra szersza, ale niekoniecznie z taką piłkarską jakością?

Wiedzieliśmy, że węższa kadra. Nie gramy w europejskich pucharach, tak postanowiliśmy. Przede wszystkim postawiliśmy na zawodników znanych. Śląsk funkcjonował pod względem finansowym tak, że się nie przelewało. Nie było zbyt wielu ludzi, żeby jeździli, oglądali różne ligi i innych zawodników. Stąd też jeśli popatrzymy teraz na kadrę Śląska, to mimo tego, że nawet są obcokrajowcy, to bodajże tylko Srnić jest takim piłkarzem, który nie znał polskiej ligi. Pozostali w niej grali.

Pytanie o Kamila Vacka.

Ja bardzo chciałem, żeby Vacek do nas przyszedł. Uważam, że jest to piłkarz bardzo wartościowy, który był zawodnikiem do wzięcia. Grał w Izraelu, ale kontrakt rozwiązał. Przyszedł do nas. Ja to czuje, że wszyscy mówią, gdzie jest ten Vacek, który grał w Piaście Gliwice? Takie jest życie piłkarza. Każdy, kto nie gra 8 miesięcy nie jest mu łatwo odbudować się pod względem fizycznym i rytmu meczowego. To akurat dotyczy Vacka. Ja wiem, że na początku patrząc na kadrę Śląska widać fajne nazwiska. Nie zapominajmy jednak o tym, że większość zawodników miało problemy z grą w swoich poprzednich klubach. Oni przyszli do Śląska, ale musieliśmy ich odbudować. Ja mam nadzieję, ze właśnie na wiosnę powinno być lepiej. Większość z nich przepracowała okres przygotowawczy, więc do gry.

Czy ma Pan coś do udowodnienia jako trener na polskich boiskach?

Często mi mówią o tym, że muszę jeszcze poprowadzić Górnik Zabrze. Słyszę to, natomiast oby Marcin Brosz był jak najdłużej szkoleniowcem. Wszystko tam się zazębiło znakomicie. Można powiedzieć: niespodziewany awans. Co prawda, nie wszystkie trybuny, ale trzy zapewniają świetną atmosferę. Świetna runda w ich wykonaniu.

Jakby zadało się pytanie wszystkim piłkarzom Ekstraklasy, o jakim trenerzy myślisz, że potrafi być także kumplem, to myślę, że Pańskie nazwisko wymieniane byłoby jako pierwsze. Jakich zachowań Pan nie toleruje wśród piłkarzy?

Ta opinia mnie wkurza, że ja jestem miękki. Czasem sobie myślę, może przyjdźcie na trening, albo od czasu do czasu do szatni, wtedy kiedy trzeba zareagować. Są momenty, kiedy przegrywasz i w szatni jest spokój. Są też momenty, kiedy się wygrywa, a kiedy trzeba drużynę obudzić i to zachowanie jest zdecydowanie inne. Miękki na pewno nie jestem - jestem wymagający wobec piłkarzy. Natomiast wydaje mi się, że taką opinię mam z jednego powodu... Za często się śmieję. Czasami wydaje mi się, że ludzi to wkurza, że on jest ciągle zadowolony. O co mu chodzi? Ja taki jestem.

Czyli ten optymizm, który Pan przywiózł z Hiszpanii, trochę przygasł?

Przygasł, przygasł. Trzeba się zaadoptować do sytuacji taka, jaka jest. W polskiej lidze da się zauważyć, że jak drużyna wygrywa, to kibiców jest zdecydowanie więcej. Jeśli gra słabo - giną, giną. Takiej sytuacji nie ma na Zachodzie. Sprzedaje się karnet - to jest najważniejsza rzecz, jaką kluby sprzedają. Być kibicem danej drużyny, to jest pokazać karnet. Ja w Hiszpanii wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, że drużyna spada, a tych karnetów jest kupionych zdecydowanie więcej. Ostatnio takim przykładem był Betis. Było szaleństwo, żeby pomóc zespołowi wrócić do 1 ligi. U nas tak nie jest, ale przynajmniej wiemy, że tak to funkcjonuje.

Czy ma Pan pretensję do swoich zawodników o mecz z Cracovią?

W drugiej połowie Cracovia od razu zaczęła wysoko. My cofnęliśmy się za głęboko. Przede wszystkim za łatwo straciliśmy bramkę. Ja tam rzeczywiście krzyczałem, bo z mojej perspektywy uważałem, że ta piłka była dosyć wysoka i leciała długo i Kuba (Słowik) powinien się odważyć i wyjść. Z drugiej strony przed meczem rozmawialiśmy o tym, że Cracovia przewyższa nas zdecydowanie wzrostem.

KOMENTARZE
~Duduś(2018-02-12 21:57:46)
Dopóki nie będzie w Śląsku dyrektora i trenera, którzy będą stawiać na umiejętności a nie na nazwiska czy sentymenty to reputacja tego klubu dalej będzie spadać. Tu tyko cwaniaki będą pchać grajków. Nikt perspektywiczny ani z umiejętnościami nie przyjdzie. Poziom sportowy Niecieczy czy Sącza jest blisko tylko budżet ponad dwa razy większy.
~xyz(2018-02-12 18:35:22)
Do kit15: A kogo Ty bys chcial przemianowac z defensywnego pomocnika na stopera? Srnica, ktory ma 1,70m wzrostu? A moze Madeja, iksde, iksde.
Przeciez w Slasku na tej pozycji tez brakuje graczy. Dlatego nie zaskoczylo mnie zestawienie, ktore pokazalo, ze ze Srnicem w pierwszej jedenastce Slask radzi sobie lepiej - po prostu co najmniej jeden defensywny pomocnik musi byc. Chrapek, Vacek, czy Madej moga tylko takich udawac...
~krzych(2018-02-12 16:08:12)
Pan Jan jak zawsze sympatyczny i elokwentny. Niestety, trenerów można podzielić (moim skromnym zdaniem) na trzy kategorie: dobrych, przeciętnych i pozostałych. I dlatego jest w naszej lidze taka rotacja. Tych dobrych to może jest jeden, najwyżej dwóch. Reszta koncentruje się na wyszukiwaniu alibi po porażkach oraz analizowaniu popełnianych (wciąż tych samych) błędów. A o tym, że o sukces będzie trudno, ci co od dawna obserwują polską piłkę mówili tuż po ostatniej zmianie sztabu szkoleniowego. Wątpliwa satysfakcja. No ale może jeszcze odpalą? Nadzieja umiera ostatnia!
A jak zremisują na Ległej, to będę zadowolony.
~benek(2018-02-12 14:47:21)
To naprawdę fajny facet. Zna piłkę na wylot, dowcipny, z luzem typowym dla południowców, z optymistycznym podejściem do życia .. ale słaby trener :-(
Byłby lepszym dyrektorem sportowym niż trenerem!
Czym szybciej włodarze Śląska zmienią trenera tym lepiej dla Śląska.
Zwolnić Matyska, na jego miejsce trener Urban, a na trenera .... no własnie...kto?
Jakiś trener zagraniczny?
Stokowiec?
Zieliński?
Bartoszek, który za chwile wyleci z Termaliki?
Coś trzeba koniecznie i jak najszybciej zmienić
~kit15(2018-02-12 14:03:39)
Panie Trenerze prawda jest taka, że mało trenerów decyduje się postawić na młodzież w tym również Pan. Obawa przed utratą stołka powoduje takie a nie inne decyzje. Niestety traci na tym piłka. Od ilu juz meczy Pan Celeban przegrywa dla nas punkty, od ilu już meczy mówi się że ma za mało centymetrów na ostatniego stopera, od ilu juz meczy mówi się że nie potrafi wprowadzić piłki do gry i ostatnie - od ilu już meczy Pan Celeban powinien usiąść na ławce.
Różnica miedzy trenerami jest taka kiedy podjąć właściwą decyzję i się na nią zdecydować, nawet jeżeli kapitanem jest ktoś taki jak Pan Celeban
Dla przypomnienia w ligach zagranicznych między innymi hiszpańskiej defensywni pomocnicy, naturalnie zostają stoperami , więc czemu by nie u nas ?
Ponadto reasumując Panie trenerze w piłkarskim żargonie mówi się tak: drużynę buduje się od tyłu a w Śląsku od nazwisk
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane