Sędzia na ofsajdzie: Śląsk-Wisła, czyli remontada i osioł ofiarny

21.02.2017 (23:56) | Dominika Wręczycka | skomentuj (4)

Po sobotnim meczu z Wisłą Kraków można kłócić się ze słowami Joana Angela Romana, że Śląsk był zespołem lepszym, ale nie można nie zauważyć, że to właśnie Hiszpan jest największym wygranym tego spotkania. Jednym golem na wagę 3 punktów przysłużył się też reszcie swoich kolegów z Półwyspu Iberyjskiego, bo w końcu dał wszystkim wyraźny sygnał, że, parafrazując podwórkowy frazes, nie pochodzenie a technika czyni z ciebie zawodnika.



 

W tym tekście nie mam zamiaru bezkrytycznie chwalić piłkarskich umiejętności Romana czy przekonywać, że zawodnicy, tacy jak on, Sito Riera, Augusto czy Alvarinho to najlepsze, co mogło spotkać nasz klub. Bo oczywiście tak nie jest. Moim marzeniem, jak i pewnie wszystkich nas, kibiców, jest stabilny Śląsk oparty na wychowankach, chłopakach z regionu, dla których celem od zawsze było reprezentowanie zielono-biało-czerwonych barw. Tyle, że już chyba czas pogodzić się z tym, że romantyczna wizja futbolu z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Z jednej strony przekonują się o tym fani najbogatszych klubów nie tylko naszej ekstraklasy, ale i całej Europy (gdzie kupuje się obcokrajowców, bo po prostu zarząd stać na najlepszych reprezentantów różnych krajów, a stawianie na nieogranych wychowanków mogłoby zmniejszyć szanse na kolejne trofea). Z drugiej strony pogodzić muszą się z tym kibice klubów, których kasa świeci pustkami, gdzie nie tylko wychowanie, ale nawet ściągnięcie solidnego krajowego zawodnika graniczy z cudem (szkoda, że dyrektorowi Matyskowi zrozumienie tej zależności zajęło trochę czasu, bo w innym wypadku może już w Płocku Jan Urban miałby do dyspozycji dodatkowego napastnika…) Z tego powodu kontraktuje się zagranicznych piłkarzy po przejściach, ewentualnie „młodych zdolnych”, którzy, zgodnie z utartym stereotypem, Polskę najczęściej traktują jak przystanek w karierze albo miejsce do odcinania kuponów. Marginesem piłkarskiego społeczeństwa są kluby, gdzie na wychowanków stawia się w wyniku dobrego funkcjonowania akademii (klasycznym przykładem jest Barcelona) lub po prostu z konieczności (wieloletnie „szycie” Waldemara Fornalika w Ruchu).

U nas akademia jest może nie tyle w powijakach, co przynajmniej w juniorach. I chociaż projekt, któremu przewodzi trener Tadeusz Pawłowski jako pierwsza rzecz od dawna w naszym klubie jest przemyślany i daje nadzieje na przyszłość, to o efektach przekonamy się dopiero za 5-10 lat. Na razie musimy przyzwyczaić się do tego, co mamy, czyli „zagranicznego zaciągu”. I wcale nie musi być to najgorsze rozwiązanie (tymczasowe, jak zwykle). A to, że obcokrajowcy prawdopodobnie nie będą umierać za klub? Szczerze mówiąc, historia pokazała, że gdy w grę wchodzą pieniądze, czasem nawet osoby oddane klubowi nie są w stanie za niego umierać…

Po meczu z Wisłą pojawiło się dużo komentarzy, że Roman jednak „niezłym piłkarzem jest”. Sytuację katalońskiego skrzydłowego w WKS-ie do tej pory obrazowo można byłoby porównać do postaci… osła. W Polsce osły są niedoceniane, w porównaniu z innymi zwierzętami nawet uznawane za bezużyteczne, natomiast w Katalonii są symbolem pracowitości, sprytu i przydatności, bo ze względu na tamtejsze warunki geograficzne przez lata pomagały ludziom w transporcie. Z futbolem tak czy inaczej nie mają nic wspólnego, ale myślę, że trochę podobnie było z Romanem – umiejętności były, ale nie na polską ligę, a przynajmniej nie przy defensywnej grze, jaką Śląsk prezentował jesienią. Przyznaję, ja również nie wierzyłam, że ze swoją tiki-taką ma jakiekolwiek szanse na regularną grę w naszej dużo bardziej fizycznej niż „taktyczno-technicznej” ekstraklasie. Przed zatrudnieniem Jana Urbana byłam w grupie, która przewidywała skrócenie wypożyczenia 23-latka i odesłanie go w przerwie zimowej jednym z pierwszych samolotów do Bragi (tym bardziej, że racjonalnie rzecz ujmując, Hiszpanowi zwyczajnie nie opłacałoby się zmieniać preferowanego stylu gry, kiedy do końca jego przygody we Wrocławiu pozostało zaledwie pół roku…). Po przyjściu nowego szkoleniowca stwierdziłam jednak, że ten, przy swoim doświadczeniu pracy z południowcami, zatrzyma Romana i spróbuje go przekonać do znanej z naszych boisk gry prostszymi środkami, której bliżej do „kopnij i biegnij” niż dryblingów i krótkich podań rodem z La Masii. Trener Urban natomiast zrobił to, czego nie potrafił (?) zrobić Mariusz Rumak, czyli dopasował taktykę do umiejętności zawodników, których ma, a nie zawodników do taktyki. Konsekwentnie dawał szansę Hiszpanowi w sparingach, postawił na niego także w lidze. Nawiasem mówiąc, wprowadzeniem Romana na plac gry w meczu z Wisłą Kraków trener pokazał nie tyle, że ma nosa do zmian, ale że szybko wyciąga wnioski ze swoich błędów - tym razem nie zaryzykował tak jak w Płocku i dał mu więcej czasu na wejście w mecz (już w spotkaniu z Nafciarzami raczej on powinien dać drugą, a wracający po kontuzji Alvarinho, trzecią zmianę).

Czy plan Jana Urbana się sprawdzi? Tego nie wie nikt. Po dwóch spotkaniach gra z jednej strony wygląda lepiej, ale z drugiej nie przekłada się to na szczególnie dużą liczbę goli czy dominację przez 90 minut. Dlatego na mówienie o remontadzie, czyli odrobieniu strat z jesieni i awansie do pierwszej ósemki jest jeszcze za wcześnie. Tak czy inaczej, doszukiwanie się ewentualnej winy w „multikulti” raczej będzie słabym alibi. Faktem jest, że spośród 16 zespołów ekstraklasy szatnia Śląska składa się z największej liczby obcokrajowców, bo stanowią oni równo 50% składu (możemy uznać to za wynik zawyżony, bo z wliczonym do tej grupy Robertem Pichem). Jednak z pozostałych 15 drużyn aż 8 składa się co najmniej w 1/3 z piłkarzy zagranicznych. I są to zarówno zespoły z górnej ósemki, czyli Lechia, Lech, Legia, Bruk-Bet Termalica i Korona (wszystkie po 41-42%), jak i Wisła Kraków, czy zamykające stawkę Łęczna z Piastem (po 33%). Pozostali ligowcy mają u siebie zbliżoną ilość reprezentantów innych państw (wyjątkiem jest Ruch, który ma u siebie tylko 12% obcokrajowców). Jak pokazuje tabela, nie chodzi o ilość piłkarzy zza granicy, ale o ich jakość. Na papierze zielono-biało-czerwoni nie powinni mieć z tym problemu, ale w rzeczywistości dużo zależy od tego czy Joan Roman nie zrobi jednego dryblingu za dużo, Alvarinho częściej pośle celną centrę, a Sito Riera nie przewróci się bez faulu. Chociaż skoro proporcje w szatni wynoszą 50/50 równie dobrze możemy powiedzieć: jeśli Kamil Biliński trafi w piłkę, a Kamil Dankowski nie pozwoli się w prosty sposób ograć. Niektórzy pewnie uznają to za przypadek, ale warto też pamiętać, że jedyne dwa domowe zwycięstwa w bieżących rozgrywkach dały właśnie gole „portugalskich kelnerów i hiszpańskich sklepikarzy” (podobnie jak awans do 1/8 finału Pucharu Polski). Zgadzam się, polityka transferowa naszego klubu oparta na wypożyczeniach, wygasających kontraktach oraz transferach last-minute przypomina równię pochyłą i aż strach pomyśleć jak będzie wyglądało letnie okno transferowe, ale akurat w tym winy zawodników jest chyba najmniej.

Jeszcze w rezerwach Manchesteru City szkoleniowiec Joana Romana, Andy Welsh, zwracał uwagę na jego technikę. Poza tym chwalił go za umiejętność wykańczania akcji zwłaszcza, kiedy jest pod presją. Czyli w teorii (a po sobotnim meczu można już zaryzykować stwierdzenie, że też w praktyce) Roman ma to, czego ostatnio brakuje i Bilińskiemu, i Morioce. Bo czasem mecze wygrywa się właśnie dzięki technice, dobremu przyjęciu piłki czy ułożeniu stopy. Gdyby było inaczej, trzech punktów w tej kolejce pewnie nie ugrałby też Ruch. W Warszawie zespół z Chorzowa był stroną słabszą, co widać było i na murawie i w pomeczowych statystykach (niecałe 40% posiadania, prawie o połowę mniejsza ilość zagranych piłek i ponad cztery razy mniej oddanych strzałów niż Legia). Można powiedzieć, że to spotkanie wygrała im skuteczność (70% strzałów było celnych). A sama skuteczność jest zasługą piłkarzy, którzy albo potrafią wykorzystać stuprocentową sytuację, albo zaskoczyć zagraniem z gatunku stadiony świata (strzał Lipskiego z rzutu wolnego na 1:0 czy atomowe uderzenie Urbańczyka na 2:0).
Cieszy podwójnie jeśli są to wychowankowie, ale kiedy ich nie ma (albo nie mają takich umiejętności) chyba priorytetem powinno być to, co zawodnik może dać drużynie, a nie jego narodowość.



KOMENTARZE
~Wojt (2017-02-23 18:36:34)
Solidny, rzeczowy i przemyślany na chłodno tekst. Nie ma co zaklinać rzeczywistości tylko warto patrzeć na nią twardo i wprost - tylko tak się da coś skutecznie poprawiać. Oby władze klubu też tak to widziały :-)
~Luka (2017-02-22 21:24:43)
Dobry artykuł. Brawo!
~Marek (2017-02-22 14:26:25)
Pani Dominiko, kobieca spostrzegawczość i ocena boiskowych wydarzeń oraz ładny język powodują, że lubię czytać Pani artykuły. Tak trzymać. Wolę Pani artykuły niż wypociny "wybiórczej"
~lwipazur (2017-02-22 13:09:27)
w końcu ktoś to napisał.......popieram artykuł w 100 procentach
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane


Ostatni mecz
Ekstraklasa 2017/2018
15 sierpnia 2017r., 15:30
Śląsk Wrocław - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
1:1
Najbliższy mecz
Ekstraklasa 2017/2018
19 sierpnia 2017r., 20:30
Jagiellonia Białystok
Śląsk Wrocław

Sonda
O co będzie walczyć Śląsk w tym sezonie?
mistrzostwo Polski
europejskie puchary
górną ósemkę
utrzymanie
 
Piłkarz meczu
Piłkarzem Meczu
w meczu z
Arka Gdynia
został

Jakub Słowik
Wybierz Piłkarza Meczu z
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Śląsk info
5.kolejka Ekstraklasy:

11.08.2017(20:30)
Legia Warszawa - Piast Gliwice 3:1

12.08.2017(15:30)
Sandecja Nowy Sącz - Wisła Płock 0:1

12.08.2017(18:00)
Lech Poznań - Zagłębie Lubin 1:1

12.08.2017(20:30)
Wisła Kraków - Cracovia 2:1

13.08.2017(15:30)
Górnik Zabrze - Arka Gdynia 1:1

13.08.2017(18:00)
Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 2:3

14.08.2017(18:00)
Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 0:0

15.08.2017(15:30)
Śląsk Wrocław - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:1



Ekstraklasa
NazwaMeczePunktyBramki
1.Wisła Kraków 5 12 8-5
2.Jagiellonia Białystok 5 12 8-6
3.Zagłębie Lubin 5 11 7-2
4.Lech Poznań 5 8 8-3
5.Górnik Zabrze 5 8 9-7
6.Arka Gdynia 5 7 4-2
7.Legia Warszawa 5 7 7-6
8.Wisła Płock 5 7 3-4
9.Lechia Gdańsk 5 5 5-5
10.Korona Kielce 5 5 7-7
11.Sandecja Nowy Sącz 5 5 3-4
12.Bruk-Bet Termalica Nieciecza 5 5 3-4
13.Śląsk Wrocław 5 5 5-7
14.Cracovia 5 4 5-9
15.Pogoń Szczecin 5 4 3-7
16.Piast Gliwice 5 2 5-12
Pełna tabela/Terminarz/Wyniki Strzelcy

Saltex IV liga
Nazwa Mecze Punkty Bramki
1.Nysa Kłodzko 1 3 4-0
2.Polonia-Stal Świdnica 1 3 2-0
3.Polonia Trzebnica 1 3 2-1
4.Sokół Wielka Lipa 1 3 1-0
5.Sokół Marcinkowice 1 3 2-1
6.Bielawianka Bielawa 1 3 1-0
7.Górnik Wałbrzych 1 1 2-2
8.Wiwa Goszcz 1 1 1-1
9.Karolina Jaworzyna Śląska 1 1 1-1
10.Orzeł Ząbkowice Śląskie 1 1 2-2
11.Piast Żerniki 1 0 0-1
12.MKP Wołów 1 0 1-2
13.Pogoń Oleśnica 1 0 0-1
14.Foto-Higiena Gać 1 0 1-2
15.Śląsk II Wrocław 1 0 0-2
16.Unia Bardo 1 0 0-4
Pełna tabela/Terminarz/Wyniki Strzelcy
Wyszukiwarka
 
Ostatnie tweety

Polecane video


Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk: oprawa kibiców


http://www.lechia.gda.pl lechia-gdansk.pl